23 obserwujących
318 notek
278k odsłon
967 odsłon

Chiny Ossendowskiego

Wykop Skomentuj11

Jedną z najbardziej zagadkowych postaci polskiej literatury stał się Antoni Ferdynand Ossendowski. Był pisarzem, podróżnikiem, szpiegiem, dziennikarzem, uczonym, żołnierzem i działaczem politycznym.  Władał biegle 8 językami. Wykładał na kilku wyższych uczelniach, uzyskał członkostwo Akademii Francuskiej oraz prezesurę Towarzystwa Literatów i Dziennikarzy.

Przed wojną książki Ossendowskiego robiły prawdziwą furorę, a sensacyjna "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów" stała się światowym bestsellerem. Wydano ją 142 razy i przełożono na 19 języków.
Antoni Ferdynand Ossendowski ur. 27 maja 1876 w Lucynie, w guberni witebskiej w Rosji, zm. 3 stycznia 1945 w Żółwinie koło Milanówka.

image

Podróże stały się jego pasją. W 1905 roku, po wybuchu wojny rosyjsko-japońskiej, został wysłany do Mandżurii, gdzie prowadził badania geologiczne w poszukiwaniu surowców niezbędnych dla armii. Za organizowanie w Harbinie protestów przeciw rosyjskim represjom w Królestwie Kongresowym został aresztowany i skazany na karę śmierci. Dzięki wyjątkowemu szczęściu uniknął wykonania wyroku i uzyskał jego nadzwyczajne złagodzenie.

Udało mu się przedostać z kontrolowanej przez bolszewików Rosji do Mongolii. W jej stolicy, Urdze, został doradcą walczącego z bolszewikami barona Ungerna, który zorganizował Azjatycką Dywizję Konną. Wiedza na temat roli, jaką Ossendowski odegrał w Mongolii, została okryta tajemnicą. Istnieje teza, jakoby Ossendowski stał się depozytariuszem informacji o ogromnym skarbie, ukrytym przez „Krwawego Barona” Ungerna, gdzieś w mongolskich stepach. Majątek miałby w przyszłości posłużyć sfinansowaniu kolejnej wojny z komunistami.

Do Polski powrócił w roku 1922. W okresie międzywojennym zajmował się działalnością literacką, publikując wiele powieści, przeważnie w stylu „romansu podróżniczego”. Ukazało się 77 książek pisarza, które wydano w 150 przekładach na 20 języków.
Przez pewien czas należał do piątki najbardziej poczytnych pisarzy na świecie, a jego książki porównywano z dziełami Kiplinga, Londona czy Maya. W latach międzywojennych łączny nakład książek sięgnął 80 mln egzemplarzy. W przekładach na języki obce, Ossendowski zajął wówczas drugie miejsce po Henryku Sienkiewiczu i do dziś nikomu nie udało się go w tej kategorii pobić.

Pod koniec okupacji, w lutym 1943, wstąpił do konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego. Ostatnie miesiące życia spędził w Żółwinie, gdzie 2 stycznia 1945 roku nagle źle się poczuł, następnego dnia został przewieziony do szpitala w Grodzisku Mazowieckim. Tam zmarł, tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Pochowany został na cmentarzu w Milanówku.

Ossendowski nigdy nie ujawnił żadnych szczegółów swojej działalności polityczno-wywiadowczej. Archiwum zostało gruntownie zniszczone przed jego śmiercią.

Po wojnie został przez PRL skazany na zapomnienie. Wszystkie jego utwory objęte cenzurą w 1951 roku podlegały natychmiastowemu wycofaniu z bibliotek. Dopiero od roku 1989 jego prace mogą być w Polsce oficjalnie wydawane.

Ossendowski, podobnie jak polscy zesłańcy, badacze i podróżnicy, znalazł się na odległym od granic ojczyzny Dalekim Wschodzie. Odwiedził również Państwo Środka.
 Efektem tej podróży jest książka „Za chińskim murem”, opisująca czasy Republiki Chińskiej. Autor w mistrzowski sposób przybliża nieznane postacie, egzotyczny świat. Pozwala choć trochę poznać chińskie życia, obyczaje, krajobrazy, relacje między Chińczykami oraz konfrontację z Europejczykami.


Tak wyglądał Shanghai czasów, kiedy Antoni Ossendowski tam przebywał:
Przeszedł przez Garden-Brige, minął park angielskiego konsulatu i wszedł do ogrodu na Bundzie. Tłumy dzieci europejskich i metysów różnych barw z tłustemi chińskiemi „ama“; wyrostki, udający dorosłych snobów, podlotki z manierami zawodowych flirciarek, rzucały na siebie dwuznaczne, wyzywające spojrzenia; jakieś postrojone panie, siedzące w nieprzyzwoitych pozach, pozwalających dopatrzeć ich kształtów bardzo szczegółowo, uśmiechały się do Maleckiego w sposób ośmielający i zapraszający; orkiestra złożona z Filipińczyków: kilkunastu angielskich i francuskich marynarzy — wszystko to było takie znajome, powszednie dla człowieka, mieszkającego na wschodzie. Na jasnem i barwnem tle tego tłumu, jak chińskie cienie, sunęły ponure postacie w wyniszczonych ubraniach, wychudzone i wystraszone. Byli to uciekinierzy i uciekinierki z Rosji, którzy przybyli aż tu i ukryli się w wspaniałym, bogatym Szanchaju przed krwawym bolszewizmem. Te dziwne postacie zwróciły na siebie uwagę Maleckiego, więc usiadł na ławce i zaczął się im przyglądać. Wielka tragedja dziejowa, burząca do szczętu wspaniałe imperjum, odbiła się na twarzach emigrantów, w ich ruchach i głosie. Długo obserwował grupę Rosjan, czytających dzienniki i dzielących się swemi wrażeniami. Gdy odeszli, Malecki też się podniósł i skierował do wyjścia. Przeciął plac przed Palace-Hotel i poszedł na Nanking-Rood.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura