Pani Janina Jankowska pyta o prace ZPP przekładające się na "trudne pytania" jakie opozycja miałaby zadawać rządowi i przez to (jak rozumiem) mobilizować go do działania. Drugim efektem miało by być wpływanie na opinię publiczną poprzez uświadamianie istotnych problemów kraju. Pojawiają się opinie że J.Kaczyński bierze pod uwagę scenariusz Węgierski.( Przypomnę że na Węgrzech przez dwie kadencje rządziła nieudolna koalicja lewicowo liberalna doprowadzając kraj do skrajnie trudnej sytuacji gospodarczej i marginalizacji na arenie międzynarodowej.) Może jest coś na rzeczy? W sumie dlaczego by nie sprezentować Partii I Rządowi tych "500 spokojnych dni" o które prosili (swoją drogą to chyba był tekst Jaruzela?). Nad strategiami i analizami popracować sobie spokojnie w zaciszu gabinetów. Żadne "trudne pytania" i tak się nie przebiją przez mur usłużnych (wobec Partii) dziennikarzy. W końcu muszą spłacać te swoje kredyty i żaden się nie będzie wychylał ryzykując wywalenie z "zaprzyjaźnionych stacji" czy z (już za chwilę rządowej) TV publicznej... Reasumując: Motłoch duraczony przez piarowców Partii i Rądu musi zatrybić KTO w Polsce ma kontrolę nad :rządem , mediami, wymiarem sprawiedliwości, polityką pieniężną, organami kontrolnyni, organami ścigania, służbami specjalnymi itp.... Ponieważ motłoch wolno trybi zajmie to jakieś trzy lata. Po następnych trzech zorientuje się że rosną podatki, koszty utrzymania, bezrobocie i emigracja zarobkowa. Rośnie również bezrobocie korupcja, złodziejstwo, nepotyzm, biurokracja i nieudolność organów państwowych (jak to zwykle w krajach rządzonych przez oligarchiczną sitwę bywa...) Może więc po ( w sumie) jakichś siedmiu – ośmiu latach motłoch pogoni sitwę i wywróci system polityczny do góry nogami na drodze wyborów (wariant węgierski)... Jeśli nie, wszystko potrwa jeszcze dłużej i zakończy się rebelią w stylu greckim.
60
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze