Gajowy wciąż ma problem z krzyżem (to znaczy z tym katolickim ma – bo ten prawosławny, dedykowany bolszewikom popiera). Zadecydował żeby krzyż "sprzed miejsca pracy" wywalić ale sam się nie kwapi, tylko małoletnich harcerzy wysyła albo Bufetową napuszcza ze strażnikami. Teraz "ma pomysła": Kaszalot zabierze krzyż i zawiezie do Ruskich – niech oni go pilnują (Zresztą długo tam nie postoi - na wiosnę zrobią z niego paliki do pomidorów... skoro nie szczypali się z okradaniem ofiar katastrofy to co im tam ...). Rozwiązanie dla chowającego się w ruskiej budzie cykora idealne!... Jest tylko jeden problem! Jesli obecność krzyża "w miejscu pracy wysokiego urzędnika" jest niedopuszczalna to co z kaplicą? Czy przypadkiem nie ma tam krzyża? Nawalona lewacka żulia, która POpierała "oświeconą" decyzję cykora gotowa teraz z powodu takiej obecności symboli religijnych protestować!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)