1 obserwujący
4 notki
4650 odsłon
1438 odsłon

Podatek od cukru: kłopoty dla polskich firm i wysokie podwyżki ceny napojów

Konsumenci, producenci, dostawcy, pracownicy - koalicja protestuje przeciw prodatkowi cukrowemu. Fot. Shutterstock
Konsumenci, producenci, dostawcy, pracownicy - koalicja protestuje przeciw prodatkowi cukrowemu. Fot. Shutterstock
Wykop Skomentuj24

W Polsce stworzyła się koalicja, jakiej chyba jeszcze nie było. Polskich konsumentów, przedsiębiorców, pracodawców, pracowników zatrudnionych w sektorze spożywczym oraz rolników połączył wspólny cel – walka z planowanym podatkiem cukrowym.

Zdaniem protestujących, podatek ten spowoduje, że klienci jeszcze bardziej mogą odczuć drożyznę na półkach, zarządzający firmami nagłe zahamowanie rozwoju swoich firm lub nawet ich bankructwa. Pracownikom grozi realna utrata pracy, wiele rodzin może stracić źródło utrzymania. Rolnicy i sadownicy odczują duży spadek zapotrzebowania na ich produkty - argumentują. 

Tymczasem koronawirus nie schodzi z czołówek mediów. Półki sklepowe pustoszeją, z aptek znikają środki ochrony higienicznej. Państwa balansują na skraju paniki przed epidemią. Przedsiębiorcy pytają: jak to możliwe, że tak gorący czas polscy politycy swoją energię rozdrabniają na mniej priorytetowe sprawy takie jak podatek od słodzonych napojów? 

Koronawirus + podatek = silne spowolnienie

Ich zdaniem, obciążenie fiskalne planowane w chaosie i pośpiechu może mieć fatalne skutki. - Rząd wprowadzając ustawę o podatku cukrowym nie dał producentom czasu na przystosowanie się do nowych realiów biznesowych. Wprowadza się nową daninę w ciągu roku finansowego – mówi Andrzej Odzioba, prezes firmy Wosana. - I nie mówimy tu absolutnie o drobnej opłacie, tylko o potężnym podatku sięgającym nawet 100 procent kosztów wytworzenia produktu - podkreśla.

Tego samego zdania jest Andrzej Gantner, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności. – Przy tak drastycznej zmianie warunków w trakcie roku obrotowego firmy powinny mieć czas na zastanowienie się, co dalej, czy kontynuować działalność w obecnym kształcie – mówi.

Producenci uważają, że wprowadzenie nowego podatku może pogłębić spowolnienie gospodarcze, które w związku z wybuchem koronawirusa nieuchronnie nastąpi. Jeśli dołożymy do tego utrudnienia finansowe, które nagle spadną na firmy produkujące napoje i podwyżki produktów dla konsumentów, sytuacja będzie wyglądać jeszcze trudniej. Polscy przedsiębiorcy boją się o los swoich firm i pracowników, ale też zwracają uwagę na duże niezadowolenie społeczne, które wywołają wysokie podwyżki cen napojów w sklepach. 

  - Po wprowadzeniu podatku cukrowego nasza sprzedaż spadnie minimum o 30 procent – szacuje Janusz Rubas, prezes Hoop Polska. - Model biznesowy spółki opiera się na marce Hoop Cola, która sprzedawana jest głównie w 2-litrowym opakowaniu. To aż 50 proc. naszego obrotu, bo wliczam tu także produkcję marek własnych dla dyskontów, a łącznie z syropami, które także są obarczone wysokimi opłatami to 70 proc. całego biznesu – dodaje Janusz Rubas.

Jeszcze bardziej dramatycznie widzi to prezes Wosany: - Podatek z jednej strony wpłynie na zdecydowany nawet dwukrotny wzrost cen detalicznych, a co za tym idzie nawet 50-procentowe spadki sprzedaży, z drugiej strony zdecydowanie zakłóci płynność finansową małych i średnich przedsiębiorstw – mówi Andrzej Odzioba.

Zgodnie z obecną wersją ustawy, opłata podstawowa w Polsce dla producentów napojów słodzonych ma wynieść 50 groszy za litr. - Wysokość tej opłaty jest kompletnie niedopasowana do sytuacji społeczno-gospodarczej w Polsce. Nie pasuje do siły nabywczej polskiego konsumenta - mówi Andrzej Gantner. Zwraca uwagę na to, że na Węgrzech, gdzie siła nabywcza jest podobna do polskiej, opłata wynosi 19 groszy, a we Francji, gdzie siłą nabywcza jest dużo wyższa, opłata wynosi 12 groszy.

- Jeśli średni koszt produkcji jednego litra napoju w Polsce wynosi 50-60 groszy, to dołożenie do tego opłaty w wysokości 50 groszy spowoduje wzrost kosztu produkcji o 100 procent - mówi Gantner. - To doprowadzi producentów po prostu do bankructwa - alarmuje. Zwraca też uwagę, że zgodnie z ustawą opodatkowane mają być także napoje "zero", czyli niezawierające cukru. - Te napoje są zalecane jako alternatywa. Jeśli celem wprowadzenia podatku jest walka z otyłością, to jaki sens ma opodatkowanie napojów ze słodzikami? - pyta.  

Zrepolonizowana firma może wpaść w kłopoty

W 2019 roku spółka Hoop została zrepolonizowana - wykupiona od międzynarodowego koncernu. Zakup Hoop-a był trudną inwestycją z długim terminem zwrotu. Nagle wprowadzony podatek może dramatycznie utrudnić doprowadzenie firmy do wyjścia na swoje.  

- Biznesplan był rozpisany na lata, w wyniku czego zaciągnęliśmy zobowiązania kredytowe. Nie da się zmienić strategii firmy w ciągu kilku miesięcy. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii opłatę wprowadzono z dwuletnim vacatio legis, tak aby firmy i rynek mogły się do niej dostosować – tłumaczy Rubas. 

Rząd nie wspiera polskich firm

Prezes Hoop Polska twierdzi, że propozycja podatku cukrowego w takiej formie i w tak krótkim czasie jest zabójstwem nie tylko dla jego firmy, ale dla całej dla branży. - Nowy podatek nie jest demokratyczny, bo uderza tylko w jedną branżę - napojów. Naiwnością jest przekonanie, że jesteśmy w stanie go udźwignąć. Zapłacimy my – mali i średni polscy przedsiębiorcy, którzy od lat mają wkład w rozwój naszego kraju. Przedsiębiorcy będą musieli walczyć o przetrwanie pomimo, że ich marki były budowane w wielkim trudzie przez wiele lat – mówi Rubas. Takie działanie nie ma nic wspólnego ze wspieraniem polskich firm – dodaje. 

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka