Teraz pewnie wiekszosc z was juz rozumie, czym jest korupcja polityczna. To nie jest przestepstwo, choc kraje anglosaskie nigdy nie tolerowaly tego zjawiska. Rowniez dawna Europa dostawala ciezkich drgawek polityczno-systemowych za kazdym razem gdy zjawisko to wystepowalo na wieksza skale.
Korupcja polityczna objawia sie przez dzialanie w imieniu niewielkiej grupy zainteresowanych, to wlasnie stan "reprezentacji interesow" grup wyborczych. Korumpujacym jest wyborca. Placi on z budzetu wspolnego poprzez intratne stanowiska w machinie panstwowej i uzyskane subwencje w zamian za przedlozenie jego interesow wyborczych ponad innymi. Gornik, ktory glosuje na zwiazkowcow, niepewny ksiegowy, ktory glosuje na "partie wyksztalciuchow", rolnik, ktory glosuje na partie chlopskie, homoseksualista glosujacy na lewice, ekolog glosujacy na zielonych(czyli tez lewice) - wszyscy oni dokonuja aktu korupcji politycznej. Swiadomie wrzucaja karte do urn ze skreslonym nazwiskiem czlowieka, ktory nie kryje, ze bedzie walczyl o zaszkodzenie grupom innych wyborcow. Bo tym w istocie jest sztuczne polepszenie bytu w zamknietym pomieszczeniu jednej grupy - odbywa sie to kosztem pozostalych. Liczy sie nie wartosc dodana, ale fakt, ze komus jest ciut lepiej, bo dzieki skutecznej "napasci" na parlament przejal srodki napadnietych. Napasc ta to moment zakreslenia glosu na czlowieka, ktory mowi: "reprezentuje Ciebie! A nie Ich!".
Pytanie, czy w ustroju Socjal-Demokratycznym, bedacym stanem "niekonczacej sie rewolucji (Trockiego?)", gdzie polityczne bandy nieustannie walcza ze soba o subwencje z budzetu czy to pod postacia "badan uniwersyteckich", czy srodkow na "fundacje wspierajace demokracje" - a prawa "napadnietych", czyli wyborcow niezaprezentowanych, zmieniaja sie tak niekorzystnie ze powoduja realne ich "ograbienie" - pytanie, czy w ustroju Socjal-Demokratycznym mozliwe jest unikniecie Korupcji Politycznej i zaglosowanie na Sedziego i Stroza Porzadku, ktorego zadaniem jest pilnowac niezmiennosci prawa i jego nie przekraczania, budowe mostow i bogacenie sie w handlu pozostawiajac "wspolnocie rownych wobec prawa"?
Bo to o model rownosci od 200 z gora lat walczy lewica z prawica. Czy wyrownywac stan faktyczny, chocby roznice bylyby nieprzekraczalne, jak pomiedzy plciami ludzkimi, czy pielegnowac rownosc wobec prawa? Rownosc wobec prawa to kardynalna zasada prawicy zaciagnieta z Biblii - "wszyscy jestesmy rowni w oczach Boga", najpilniej strzezona wlasnie w dawnych krajach anglosaskich(przed wspomnianym zlewicowieniem nieudolnych elit). Wyrownywanie praktyczne, np. zasilkami, stanu ludnosci - nigdy nie jest rownoscia wobec prawa. Panstwo Socjal-Demokratyczne skazane jest na lamanie praw poszczegolnych jednostek, na wieczne modelowanie prawa w "odniesieniu do.." kosztem "milczacej wiekszosci". Przy czym ktos, kto raz jest w "bandzie rabujacej" innym razem sam bedzie rabowany. Taki juz los "zwyklych ludzi" na wojnie.
Problem panstwa Socjal-Demokratycznego jest jeden: Socjal-Demokratyzm nie jest w swej istocie ustrojem, jest to stan "niekonczacego sie chaosu" - anarchia ubrana w ramy zgwalconego prawa. Ten sam brak pewnosci co do wlasnosci, ktory dreczy afrykanskiego kopacza zlota i powoduje, ze nawet jesli dysponuje on kapitalem, to nie kupi koparki, ale kalasznikowy dla swoich robotnikow, one bowiem daja wieksze zwroty w Afryce - dotyczy Europy Socjal-Demokratycznej. W panstwie niekonczacej sie wojny politycznej nie oplaca sie tworzyc ekonomicznych majatkow metodami ekonomicznymi - wieksze zwroty daje zaangazowanie sie w polityke i stworzenie, np. poprzez media, "bandy rabusiow wyborczych", ktorzy glosami wrzucanymi do urn napadna na "centrale wiekszosci" - parlament, lub dzialajac "partyzancko" - na "placowki" np. uniwersytety i fundacje - i zaprzegna "milczaca wiekszosc" do pracy na siebie - albowiem prawo w Panstwie pograzonym w Socjal-Demokratycznej "niekonczacej sie rewolucji" jest narzedziem ucisku pokonanej wiekszosci przez wybrana mniejszosc, a nie narzedziem obrony.


Komentarze
Pokaż komentarze