12 obserwujących
843 notki
205k odsłon
  176   0

Apacze wrócili

z wyprawy po zakupy do miasta co się najbliżej Rezerwatu znajduje. Kupili co trzeba i zaszli do sklepu z bronią, do którego zawsze po wypłacie wpadają aby pudełko amunicji „na czarną godzinę” kupić.

Mówią, że tego co się dzieje jeszcze nie widzieli: W sklepie kolejka do stoiska z karabinami parę razy zawinięta i potem wychodzi na ulicę. A linie telefoniczne na które dzwoni personel sklepu aby sprawdzić czy klient nie był karany (przed zakupem broni sprzedawca dzwoni na jakiś magiczny numer, podaje dane kupującego, ktoś tam sprawdza czy na kupującym nie wiszą jakieś wyroki i jeżeli nie wiszą – to wtedy dopiero sprzedawca wyda wam broń) – no więc te linie telefoniczne na które trzeba dzwonić aby sprawdzić niekaralność – się obrywają bo tak są obciążone.

Za Obamy w Ameryce trwały permamentne braki amunicji – bo ludzie wykupywali, można było od ręki dostać tylko te mało popularne. Teraz amunicje ze sklepów wymiotło a powoli zaczyna wymiatać też wszystko czym się da strzelać.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale