Rzeczposplita donosi, że Merkel nie zamierza zamykać granicmimo tego,ze Niemcy patrzą na najazd z coraz bardziej rosnącym przerażeniem. Ale Cesarzowa idzie w zaparte: Zrobiłabym to raz jeszcze.
Trudno Niemcom zazdrościć – w zasadzie nie mają alternatywy. Co może zrobic Niemiec, który brzydzi się skrajną prawicą – a jednocześnie uważa, że wpuszczanie do kraju milionów muzułmanów to narodowe samobójstwo i droga ku katastrofie? Niewiele. Głosować na opozycję? Lewica to – w temacie multi-kulti i imigracji jeszcze więksi idioci, zastępowanie Cesarzowej politykami SDP i Zielonymi to leczenie grypy syfilisem. Głosowanie na skrajną prawicę – też odpada. Co robić?
Ano wychodzi na to, że przyszłość Niemiec zależy od tego czy premier Bawarii Horst Seehofer i bawarscy konserwatyści zdołają zebrać dość sił aby dokonać przewrotu pałacowego i usunąć Cesarzową. Jeżeli im się to uda – to jest cień szansy na to że Niemcy da się uratować. Jeżeli nie – to zaczyna sie odliczanie do wojny domowej.
Która nie zacznie się jutro ani pojutrze – ale zacznie się, zacznie, jeszcze za naszego życia.
Tu znajdziecie krynicę mądrości wszelkiej, czyli stronę Wielkiego Wodza Apaczów
Inne tematy w dziale Polityka