PiS próbował przegłosowac nowe prawo łowieckie – ale się z pomysłu z jakiś tam względów wycofał, o czym już pisaliśmy.
Rzepa pisze o histerii jaka panowała w związku z nowelizacją tego prawa. Lewacka ekohołota była oburzona gdyż między innymi prawo to – podobno – miało zezwalać na udział dzieci w polowaniach.
Media grzmiały, iż skutkiem zmian będzie „dopuszczenie dzieci do udziału w polowaniach”. Jedna z telewizji pokazała film ukazujący płaczącą dziewczynkę przy ustrzelonej zwierzynie. Czemu płakała i czy była obecna na polowaniu – nie wiadomo. Nie w tym przecież rzecz. News wzbudził emocje, a machina kreowania postaw zadziała.
Podczas wielu rozmów o nowelizacji usłyszałem, iż obecny parlament zwariował, bo ma zamiar „pozwolić dzieciom na udział w polowaniach”. Nic bardziej mylącego, gdyż projekt w ogóle nie dotykał tej kwestii. Aktualnie prawo łowieckie nie wprowadza minimalnej granicy wieku dla uczestników polowań, gdyż regulacje prawne wprowadzają wystarczające gwarancje bezpieczeństwa. Każde polowanie zbiorowe odbywa się pod kierownictwem „prowadzącego polowanie”, który odpowiada za bezpieczeństwo wszystkich jego uczestników. Żaden prowadzący nie pozwala więc – również we własnym interesie – na udział w nim małych dzieci. Poluję od lat i nigdy nie widziałem myśliwego z dzieckiem na polowaniu zbiorowym.
Autor usprawiedliwia, że ustawa niby wcale nie pozwalała dzieciom na udział w polowaniach – i tym samym daje sobie narzucić język debaty.
A co właściwie jest złego w tym aby dzieci brały udział w polowaniach? W historii było to rzeczą normalną. Czternastoletni Staś Tarkowski dostał od ojca sztucer i wszyscy uważali to za normalne.
U nas w USA przepisy sa różne w różnych stanach, w niektórych jest tak, że na drobną zwierzynę można polować od małego, na jelenie z łuku od 12-14 a od 16 można polowac na wszystko. W innych stanach limitu wieku nie ma w ogóle. Dziecko może polowac od momentu kiedy tylko ma rączki na tyle duże aby sztucer udźwignąć. A przemysł dostarcza karabinków robionych specjalnie dla dzieci o czym możemy się przekonać tutajlub tutaj.W wielu wiejskich okręgach szkolnych na początku sezonu polowań na jelenie szkoły są zamykane – bo i tak nikt by nie przyszedł. I co? I nic. Nic strasznego się nie dzieje.
Dzieci, które polują wyrastają wyrastają na normalnych ludzi, w przeciwieństwie do dzieci miastowych, które nie polują i wyrastają na rozmemłanych mięczaków.
Inne tematy w dziale Polityka