Ktoś kiedyś powiedział, jeszcze za komuny, że różnica pomiędzy tymi ludźmi z opozycji, którzy kiedyś mieli zacząć tworzyć polską prawicę a tymi, którzy stworzyli środowisko Gazwybu sprowadzała sie do jednego. Ci pierwsi mówili: “naród”. A ci drudzy słowa “naród” bali się jak ognia w zamian używając słowa “społeczeństwo”. Później: “społeczeństwo obywatelskie”.
Ta różnica zaczęłą się jeszcze w czasach KOR i potem rok po roku narastała stając się coraz bardziej widoczna. Gazwyb międolił to społeczeństwo obywatelskie przez lata i przez wszystkie przypadki a narodem się brzydził. Bo mówienie o “narodzie” pachnie szowinizmem i nacjonalizmem czy jakoś tak.
… Do czasu. Bo oto nagle na łamach Gazwybu czytamy o marszach KOD:
“My, Naród, to także my, którzy nie godzimy się na niszczenie polskiej demokracji. “
Ale się porobiło. Jedne solidnie przerżnięte wybory sprawiły, że Gazwyb aby się ratować przejmuje język polskiej prawicy.
Inne tematy w dziale Polityka