Wielki Wodz Apaczow Wielki Wodz Apaczow
282
BLOG

Kraj bez Meksykanów

Wielki Wodz Apaczow Wielki Wodz Apaczow Polityka Obserwuj notkę 2

Przez szereg lat, zanim jeszcze Nowy Dziennik zamienił się w Nowy Tydziennik, pisywał w nim Redaktor Tomasz Deptuła, którego ideą życia było doprowadzenie do reformy imigracyjnej polegającej na kompletnej amnestii dla nielegalnych imigrantów oraz otwarciu granic dla następnych. Oczywiście on by protestował, że wcale nie, wcale nie chce otartych granic – ale takie są realia. Jeżeli zalegalizujemy obecne 10 milionów nielegalnych to oni zaraz sprowadzą następne kilkadziesiąt milionów.

Redaktor Deptuła regularnie pisywał artykuły uzasadniające konieczność reformy. Miał irytujący zwyczaj dowodzenia swoich racji poprzez założenie tezy. Reformę imiracyjną trzeba zrobić bo jest konieczna. Jest konieczna bo amerykański system imigracyjny jest dysfunkcyjny. A jest dysfunkcyjny bo nie przeprowadza reformy, która jest konieczna. A tego, że jest konieczna nikt nie kwestionuje.

(A gdy się mu wytknęło, że owszem, potrzeba reformy jest kwestionowana i to powszechnie zaś sondaże opinii pokazują co na ten temat myśli społeczeństwo – tak, że w Kongresie trudno o większośc, gdyż kongresmeni się o swoje stołki boją – to zbywał to wyniosłym milczeniem).

W potoku argumentów jakie przytaczał koronny brzmiał: Musimy Meksykanów zalegalizować i otworzyć granice, bo bez nich nikt nie będzie pracował na farmach.

Zwracaliśmy mu wtedy uwagę, że ten argument stanowi – prawie słowo w słowo powtórzenie argumentacji dawnych właścicieli niewolników: Murzyni jako niewolnicy są potrzebni bo w Ameryce jest za dużo ziemi i za mało ludzi więc bez niewolników nie będzie miał kto pracować w polach i wszyscy umrzemy z głodu. Naprawdę tak argumentowano!

Oczywiście – było na odwrót. Niewolnictwo było hamulcem w rozwoju. Niewolnicze Południe było biedne i zacofane – ponieważ panowało tam niewolnictwo a Północ była uprzemysłowiona – bo niewolnictwa nie było. Plantator mający do dyspozycji darmową pracę niewolników nie miał interesu w tym aby swoja plantację mechanizować. A niewolnicy nie mieli interesu w tym aby się w pracy wysilać.

Gdy niewolnictwo zniesiono nagle okazało się, że plantator nie jest w stanie utrzymać swoich dawnych stu niewolników jeżeli ma im płacić pensję. Musi zostawić dziesięciu a resztę zwolnić. Tych dziesięciu, pracując za pensję pracuje bardziej wydajnie niż dawna setka . W dodatku aby jeszcze bardziej zwiększyć wydajność i zaoszczędzić gdzie się da plantator musiał myśleć: co by tu się dało zatutomatyzować? Którą czynność na farmie zastąpić maszyną? Farmy Południa zaczęły nagle się unowocześniać.

Okazało się,  że fabryki Północy mają dzięki temu zbyt na swoje kombajny – najpierw ciągnięte przez konie, potem parowe. Potem traktory oraz setki innych maszyn.

Natomiast dawni niewolnicy opóścili Południe i ruszyli na Północ, gdzie fabryki dały im pracę.

W ciągu jednego pokolenia od końca wojny domowej i zniesienia niewolnictwa Stany Zjednoczone zamianiły się z prowincjonalnego kraju rolniczego w mocarstwo przemysłowe.

To jest ważne aby to zrozumieć – bo tego was w szkołach nie uczą: Ameryka nie jest bogata dlatego że kiedyś było w niej niewolnictwo. Ameryka jest bogata POMIMO niewolnictwa. Niewolnictwo było hamulcem w rozwoju. Wielki skok gospodarczy stał się możliwy dopiero gdy zostało zniesione.

Dlaczego jest to takie ważne?

Jako się rzekło, zwolennicy otwartych granic tłumaczą, że musimy sprowadzać do Ameryki Trzeci Świat aby nie umrzeć z głodu. Bo rdzenni Amerykanie nie chcą pracować na polach.

A dlaczego nie chcą? Bo stawki są za niskie. A stawki są niskie, bo farmer może w kazdej chwili pojechać na stójkę i przywieźć z niej kilku Miguelów gotowych pracować za grosze.

Gdyby stójki nie było to farmer musiałby płacić pracownikom więcej – lub kombinować co zrobić aby tych pracowników nie potrzebować.

Jak konkretnie?

Odpowiedź znajdujemy w Japonii – kraju hermetrycznym, niechętnie przyjmującym obcych. A jednocześnie starzejącym się – i cierpiącym na brak rąk do pracy.

Co w tej sytuacji mają Japończycy robić? Redaktor Deptuła i rozmaite półgłówki  pracujący jako eksperci ONZ – powiedzieliby: sprowadzić Meksykanów lub Filipińczyków.

Podobnego zdania pewnie byłaby perła w panteonie polskiej nauki, wielki uczony,  ekspert ds. migracji w Instytucie Polityki Społecznej i Ośrodku Badań nad Migracjami na Uniwersytecie Warszawskim, Pan Maciej Duszczyk, któy przeszedł do historii polskiej nauki twierdzeniem: “nie znam kraju zamkniętego na imigrantów, który by dobrze funkcjonował“.

Podobnie zapewne radziłby Jerzy Sarnecki, kryminolog, ekspert Gazwybu: bez przybyszów żylibyśmy w brudzie, nie mielibyśmy lekarzy i pielęgniarek w szpitalach, kelnerów w restauracjach.

A największy z półgłowkow  z Gazwybu, Pan Michał Wachnicki, który zasłynął twierdzeniem, że “bez Syryjczyków nie zbudujemy w Polsce Japonii” pewnie by Japończyków pouczał, że muszą sprowadzić Syryjczyków bo bez tego nie zbudują Japonii.

A co robią Japończycy?

Odpowiedź znajdujemy tutaj: Japonia otwiera pierwszą na świecie farmę produkującą sałatę obsługiwaną w całości przez roboty.

Sałata bez Meksykanów. Okazuje się, że to jest możliwe.

Gdyby ktoś zbudował mur na granicy z Meksykiem i konsekwentnie go bronił – to najpierw byłby straszny wrzask i protesty biznesmenów, że nie mają pracowników.

Ale gdyby rząd był konsekwentny, nie ustąpił pod naciskiem grup interesu chcących sprowadzać tanią siłę roboczą – to po kilku latach okazałoby się że na amerykańskich farmach truskawki zbierają roboty.

A truskawki w sklepach są tańsze niż były gdy zbierali je ludzie.

Tylko do tego jest potrzebny rząd, który mur zbuduje i będzie bezkompromisowo bronić.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka