Wielki Wodz Apaczow Wielki Wodz Apaczow
509
BLOG

Dlaczego Trump

Wielki Wodz Apaczow Wielki Wodz Apaczow Polityka Obserwuj notkę 5

Skąd bierze się fenomen popularności Trumpa? – zastanawiają się różni mądrale z merdiów. I oczywiście rzucają obowiązkowymi epitetami: szaleniec, faszysta itp itd.

Wzorem jest Tygodnik Powszechny, gazeta dla ludzi uważających się za inteligentych, która puszcza na pierwszej stronie wielką karykaturę Trumpa z tytułęm: “Wygrana Clinton będzie mniejszym złem niż szaleniec u władzy“. Dawniej od inteligentów wymagano umiejętności chłodnego logicznego myślenia. Ale to za dużo dla krakowskich intelektualistów.

Więc skąd bierze się fenomen Trumpa? Merdia wam tego nie powiedzą, więc wytłumaczymy to my, Wielki Wódz Apaczów.

Od końca zimnej wojny gospodarka USA zmieniła się. Padły całe gałęzie przemysłu. Poznikały huty, stalownie, kopalnie oraz masa innych mniejszych i większych firm. Pamięta ktoś, że jeszcze nie tak dawno w USA produkowano buty, telewizory i elektronikę użytkową? Tak było.

Gdy te przemysły zniknęły pozostawiły mnóstwo ludzi bez pracy. Często plajta jednej wielkiej firmy rujnowała całe miasto które z tej firmy żyło. Oczywiście – powstało mnóstwo nowych firm – i przemysłów – ale dla górnika z Wirginii to niewielka pociecha, że istnieje google i facebook – bo i tak pracy tam nie dostanie.

Do tego punktu wszystko jest znajome. Podobne procesy miały też miejsce w Polsce i innych krajach. Ale tu zaczyna się różnica:

W Ameryce jest biedota białą i kolorowa. Biedota kolorowa jest przedmiotem powszechnej troski. Murzynom daje się socjal, ich dzieciom daje się stypendia, przyjmuje na uczelnie pomimo słabych wyników i w ogóle traktuje sie ich jak nietykalne święte krowy.

A biała biedota? To co innego. Los białych mieszkańców a bankrutujących miasteczek Apallachów i Środkowego Zachodu kompletnie nikogo nie obchodzi.

Co ma do zaoferowania tym ludziom Clintonowa? Ano, nie owija sprawy w bawełnę tylko mówi zupełnie wprost:

Appearing at a CNN town hall in Columbus, Ohio, on Sunday, Democratic presidential candidate Hillary Clinton promised that in her administration, “We’re going to put a lot of coal miners and coal companies out of business.”

Tak jest: Clintonowa traktuje przemysł jako wroga, którego należy zniszczyć, poświęcając go w ofierze bożkowi Globcia. Że przy okazji kolejne setki tysięcy pójdą na bruk a kolejne miasta padną? No cóż, trzeba zbić jaja aby ugotować omlet. Ideologia jest ważniejsza od ludzkich kosztów.

Wyborcy, którym zagląda w oczy ruina jaką na nich sprowadzi kandydatka Demokratów powinni stać się teraz naturalnym zapleczem Republikanów. To do nich powinni się odwoływać, jeździć na wiece do ich miasteczek … Mamy rację?

A jak to wygląda w praktyce? Co robią Republikanie dla ludzi, których Clintonowa chce niszczyć?

Odpowiedź znajdujemy w National Review (czasopismo stanowiące intelektualne zaplecze amerykańskich konserwatystów), gdzie o ludziach ze zrujnowanych miejsowości Apallachów pisze się tak:

The truth about these dysfunctional, downscale communities is that they deserve to die. Economically, they are negative assets. Morally, they are indefensible. The white American under-class is in thrall to a vicious, selfish culture whose main products are misery and used heroin needles.

(Strona z National Review wymaga subskrypcji, kto nie ma może omówienie tego artykułu znaleźć tutaj).

Tu macie odpowiedź na fenomen Trumpa. Są ludzie, których partia demokratyczna w imię ideologicznego dogmatyzmu chce posłać na bruk. A w zamian za to establishment partii republikańskiej mówi im, że ich społeczności zasługują na to aby zdechnąć.

Dziwi to kogoś, że ci ludzie zaczęli głosować na Trumpa?

Dla redaktorów TP to za trudne. Tak samo jak zastanowienie się, kto jest większym szaleńcem: Trump, czy ludzie, którzy w imię ideologii zmierzają do deindustrializacji swojego kraju.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka