Amerykańska gwiazda muzyki pop Madonna, która pojawiła się w sobotę na Marszu Kobiet w Waszyngtonie, zaapelowała o „rewolucję miłości” i przeciwstawienie się nowej erze tyranii, kiedy zagrożone są nie tylko kobiety, lecz i inni „zmarginalizowani ludzie”.
Wokalistka użyła kilku wulgaryzmów w swej wypowiedzi, w której podkreśliła swój sprzeciw wobec nowego prezydenta USA Donalda Trumpa.
Jaką mentalną hołotą muszą być ludzie, dla których pospolita kurwa jest autorytetem politycznym!




Komentarze
Pokaż komentarze (1)