Z sondażu „Rzeczpospolitej” wynika, że przytłaczająca większość badanych chce, żeby komisja śledcza badająca aferę hazardową przesłuchała premiera Donalda Tuska i skonfrontowała go z byłym szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Mariuszem Kamińskim.
Ponieważ taką wolę wyraziło ponad 70 procent badanych, zakładam, że są wśród nich zarówno zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy Obywatelskiej, a to oznacza, że nawet wśród najbardziej zagorzałych kibiców tych ugrupowań zaczyna brakować wiary. Przestali utożsamiać się z własnym plemieniem w prostym, bezrefleksyjnym odruchu emocjonalnym, zaczęli dostrzegać niuanse. Chcą dowodów, jasnych i oczywistych, z których niezbicie wynika, że ich uczucia zostały słusznie ulokowane.
Ale to niemożliwe, bo rzeczywistość, również ta polityczna, nigdy nie jest zerojedynkowa. Różne wątki i intencje przeplatają się także w przypadku afery hazardowej; dla przykładu i w uproszczeniu:
- Donald Tusk uczynił słusznie, kiedy ogłosił, że - ujmując rzecz w skrócie - ograniczy możliwość korzystania z jednorękich bandytów. Dlaczego to zrobił? Bo musiał jakoś przykryć aferę hazardową, w której pojawiają się nazwiska jego kolegów z Platformy Obywatelskiej. Choć oczywiście zarazem mogły nim kierować szlachetne pobudki, a skutki jego działań mogą być obiektywnie dobre i korzystne dla obywateli.
- Mariusz Kamiński jako szef CBA spełnił swój obowiązek, kiedy nie dopuścił, żeby właściciele jednorękich bandytów za pośrednictwem Zbigniewa Chlebowskiego majstrowali przy ustawie dotyczącej hazardu. Dlaczego? Żeby zarżnąć PO potężną aferą. Co nie znaczy, że nie kierowały nim także inne pobudki, jak rzetelna i walka z korupcją, a jej efekty przyniosły korzyści państwu i Polakom.
PO i PiS znów muszą znaleźć prostą drogę do serc swoich wyborców. Platforma uwodzi wzmacniając strach przed swoim konkurentem, nakładając Kaczyńskim maskę potwora, Prawo i Sprawiedliwość liczy zapewne na efekty działania komisji, czyli potwierdzenie tezy o Układzie.
Politycy wierzą, że miłość jest ślepa, zapominają jednak, że najzajadlej mści się zawiedziona kochanka.



Komentarze
Pokaż komentarze