Bank Światowy szacuje, że wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie w tym roku 5,4%, natomiast w 2009 roku spowolni do 4,0% (przypomnijmy, że w 2007 roku, tj. za koalicji PIS-LPR-Samoobrona wynosił 6,7%). Zobacz: http://biznes.onet.pl/0,1853942,wiadomosci.html
"Spowolnienie wzrostu dotknie wszystkie kraje naszego regionu głównie z powodu spadku popytu zewnętrznego oraz zawirowań na rynku finansowym. Stosunkowo najsłabiej dotknięte zostaną Bułgaria, Czechy, Polska i Słowenia" - czytamy w raporcie BŚ.
Najciekawsze są jednak prognozy BŚ dotyczące Unii Europejskiej, a w szczególności krajów strefy euro. Otóż jeśli chodzi o tempo wzrostu gospodarczego w podziale na strefy najgorzej radzić sobie będzie właśnie strefa euro (a więc najważniejszy partner handlowy Polski), gdzie tegoroczny wzrost wyniesie co prawda (zaledwie!) 1,3%, ale już w 2009 r. będzie on na ujemnym poziomie -0,4% (!).
Przypomnijmy jeszcze, że w strefie euro jest obecnie 15 państw. Oprócz 12 krajów starej Unii (poza strefą pozostały Wielka Brytania, Szwecja i Dania) jest jeszcze Słowenia, jako pierwszy reprezentant nowych krajów członkowskich oraz Cypr i Malta.
Abstrahując od politycznej oceny samej instytucji Banku Światowego, warto podkreślić fakt, że dane zaprezentowane w cytowanym raporcie nie pozostawiają złudzeń. Wejście Polski do strefy euro to tak naprawdę wejście w obszar recesji gospodarczej, która póki co nam nie grozi (póki – dodajmy – jesteśmy poza strefą euro).
A w Naszym Dzienniku niezły wywiad nt. euro z dr Cezarym Mechem. Polecam: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20081030&id=po01.txt


Komentarze
Pokaż komentarze (4)