97 obserwujących
362 notki
1013k odsłon
8656 odsłon

Klęska strategii gazowej Putina.

Wykop Skomentuj76

Andriej Gurkow, komentator ekonomiczny Deutsche Welle jest zdania, że „rok 2019 zakończył się klęską gazowej strategii Putina”. Uroczyste otwarcie gazociągu Turecki Potok, które miało miejsce wczoraj (8 stycznia) stanowi dogodny pretekst, aby zebrać informacje, które napływają w ostatnich tygodniach, a mają związek z rosyjską polityką gazową i zastanowić się czy rzeczywiście można mówić o przegranej Moskwy. Tak, jeśli przyjąć, że chodzi w tym wypadku o sprzedaż gazu. Ale co jeśli jej istota polega zupełnie na czymś innym?

Od razu trzeba obalić jeden z mitów, rozpowszechnionych również w Polsce, iż dochody ze sprzedaży gazu ziemnego stanowią z punktu widzenia rosyjskiego budżetu kluczową pozycję. Otóż nie stanowią. W tym sensie, niedawna wypowiedź prezesa PGNiG, p. Piotra Woźniaka, iż kupując rosyjski gaz finansujemy budżet wojskowy Moskwy uznać należy z pewnością za przesadę. Zobaczmy jak wyglądają twarde fakty. Z opublikowanych przez opozycyjny wobec reżimu Putina ruch Forum Wolnej Rosji wynika, że za czasów jego rządów, Federacja Rosyjska zwiększyła swe uzależnienie od dochodów ze sprzedaży węglowodorów. O ile dochody ze sprzedaży ropy naftowej oraz gazu ziemnego stanowiły 52 % wartości rosyjskiego eksportu, o tyle w 2017 było to już 55 %. W przypadku budżetu Federacji Rosyjskiej liczby są jeszcze bardziej uderzające – w 2000 roku 25 % jego dochodów pochodziło ze sprzedaży węglowodorów, w 2017 było to już 40 %. Jednak nie oznacza to dominacji dochodów ze sprzedaży gazu ziemnego. O ile bowiem w 2017 roku sprzedaż ropy naftowej dała rosyjskiemu budżetowi 15,8 % skonsolidowanych dochodów, o tyle dla gazu ziemnego wskaźnik ten wynosił 3,7 %. W przywoływanym 2017 roku Rosja wyeksportowała ropę naftową i produkty jej przetworzenia o wartości 152 mld dolarów (42,4 % eksportu), a sprzedaż gazu ziemnego, wliczając w to LNG, którego znikome ilości eksportuje Gazprom (to rynek kontrolowany w przypadku Rosji przez Novatek) miała wartość 41 mld dolarów (11,6 % eksportu). Rosyjski sektor naftowy jest nastawiony głownie na eksport, natomiast gazowy wysyła poza granice Rosji jedynie ok. 1/3 swego wydobycia. Gazprom jest też znacznie mniej opodatkowany niźli rosyjskie firmy sektora naftowego. O ile w przypadku Gazpromu efektywne podatki (w przeliczeniu na baryłkę paliwa umownego) wynosiły w pierwszym półroczu 2018 roku 4 dolary, o tyle np. Rosnieft płacił za taką samą jednostkę przeliczeniową 26,8 dolarów. Tak zatem teza, że sprzedaż gazu ziemnego stanowi dla Federacji Rosyjskiej budżetowe „być albo nie być” i od utrzymania jej na nie zmienionym poziomie zależy los jej programu modernizacji armii wydaje się tezą bardzo, w świetle dostępnych danych, odważną, a przynajmniej wymagającą udowodnienia. Czy z tego co napisałem należy wyciągnąć wniosek, że dla putinowskiego reżimu rurociągi gazowe są nieistotne? Z pewnością nie, jednak ich znaczenie sprowadza się do innego, niźli finansowy, wymiaru.

Jak dzisiaj wyglądają realia gazowego rynku Europy, najważniejszego z punktu widzenia Rosji? Otóż, jak informuje rosyjska prasa ekonomiczna począwszy od 1 stycznia Gazprom znacznie zredukował wielkość dostaw na europejski rynek. W przypadku tranzytu ukraińskiego odnotowano spadek z poziomu 262,3 mln m³ na dobę do 91,2 mln m³. Przy czym jak zauważają rosyjscy analitycy nie jest to związane z zawartym porozumieniem w sprawie tranzytu, no ono przewiduje przesłanie za pośrednictwem ukraińskich gazociągów w tym roku 65 mld m³ gazu, co oznacza dzienny transport na poziomie 180 mln m³, czyli dwa razy wyższy niźli ma to miejsce od nowego roku. Trzeba pamiętać, że Gazprom w świetle zawartej umowy płaci za 65 mld m³ niezależnie od tego czy wykorzystuje zakontraktowane moce czy też nie. Obecnie de facto na kierunku ukraińskim efektywne stawki tranzytowe są dwa razy dla Rosjan wyższe. Ale to nie jedyne kierunki na których zaobserwowano ograniczenia. W przypadku gazociągu Jamał – Europa, który przechodzi przez Polskę, redukcja przesyłanych ilości wynosiła na początku stycznia 30 %. Zdaniem specjalistów jest to o tyle niecodzienne zjawisko, że gazociąg ten, z punktu widzenia Gazpromu jest jednym z najbardziej efektywnych i niezależnie od tego czy zima była chłodna (2018) czy ciepła (2017) transport tym gazociągiem był zawsze względnie stabilny i wynosił na dobę ok. 100 mln m³. Dziś jest to ok. 70 mln m³. Nie spadła jedynie wielkość dostaw za pośrednictwem Nord Stream 1. Jednak biorąc pod uwagę wszystkie rosyjskie potoki dochodzące do Europy, Gazprom zmniejszył w styczniu eksport na ten rynek o co najmniej 20 %. Zjawisko to wywołane jest przez dwa czynniki. Po pierwsze łagodna zima ograniczyła europejską konsumpcję. Na to nakładają się dostawy LNG oraz olbrzymie zapasy, które wszyscy gromadzili w obawie o przyszłość ukraińskiego tranzytu. Na początku stycznia europejskie podziemne magazyny gazu ziemnego napełnione były 88,2 mld m³ tego paliwa. Trochę wyjaśnia to dzięki jakim trickom Gazpromowi udało się w minionym 2019 roku tylko nieznacznie zmniejszyć poziom eksportu do Europy, w porównaniu z rekordowym 2018 rokiem. Po prostu sprzedawał swoim spółkom – córkom, które gromadziły gaz w wynajmowanych magazynach. Ale za nie trzeba płacić, zaś cena paliwa w związku z łagodną zimą maleje. Cena kontraktów w niemieckim hubie gazowym NCG na luty wynosi dziś 148 dolarów za 1000 m³, kontrakty na następne miesiące są jeszcze tańsze. Oczywiście nie oznacza to, że Gazprom za tyle sprzedaje swój produkt. Ma bowiem w swym portfelu kontrakty długoterminowe, w których ceny powiązane są z cena baryłki ropy naftowej, ale wiele państw, w obliczu sytuacji na rynku asekuruje się renegocjując umowy, lub dążąc do powiązania cen kontraktowych z rynkiem. Takie klauzule wprowadziła np. niedawno Ukraina, dla której, o ile zdecyduje się na bezpośrednie zakupy od Rosjan ceną referencyjną ma być ta w niemieckim hubie NCG (nie licząc 25 % rabatu zaproponowanego przez Putina). Sytuacją Gazpromu na europejskim rynku pogarsza dodatkowo rosnąca sprzedaż LNG, którego dostawy do Europy wzrosły w ubiegłym roku o 100 %.

Wykop Skomentuj76
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka