Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz, historyk, anality
23 obserwujących 151 notek 224492 odsłony
Marek Budzisz, 17 czerwca 2017 r.

Europie grozi nowa, większa fala uchodźców albo marginalizacja.

2365 29 0 A A A

Syryjska wojna domowa w porównaniu z nadchodzącą to może być pikuś. Ogniska konfliktów w basenie Morza Śródziemnego wcale nie wygasają, a ewentualne klęska DAESZ doprowadzić może do odnowienie chwilowo zawieszonych sporów. Co gorsze w Waszyngtonie trwa dyskusja nad najlepszym kształtem polityki wobec konfliktów w regionie i wcale nie brak głosów nawołujących do redukcji zaangażowania. Europa nie ma żadnej polityki wobec tego regionu świata. Nudne moralizatorstwo nie pomoże w sytuacji, kiedy grozi jej kolejna, znacznie liczebniejsza fala uchodźców. A z taką będziemy mieli do czynienia, jeśli zamrożone konflikty wybuchną z nową siłą. Wycofanie się Ameryki, lub przyjęcie przez Waszyngton ponawianej regularnie przez Moskwę propozycji współpracy stawia Europę w jeszcze gorszym położeniu. Stanie się niemym i bezsilnym obserwatorem wydarzeń, na które nie ma wpływu, ale ze skutkami, których będzie musiała sobie radzić. Kilka faktów z ostatniego tygodnia.

Masoud Barzani, prezydent autonomii Kurdyjskiej w płn. Iraku w wywiadzie dla Foreign Policy powiedział, iż nadszedł czas na przeprowadzenie referendum w sprawie niepodległości jego kraju. Sam pomysł nie jest niczym nowym. Przeprowadzenie plebiscytu w tej kwestii planowano już w roku 2014, ale musiano go przełożyć, podobnie zresztą jak wybory prezydenckie, w związku z ofensywą Państwa Islamskiego. Teraz, po tym, jak się wydaje, kiedy siły DAESZ są znacznie osłabione kwestia powraca. Ale wcale nie jest prostsza niźli trzy lata temu. Barzani, w rozmowie sprawia wrażenie zdeterminowanego. Pytany o to jak jego kraj zareaguje na sytuację wprowadzenia ewentualnej blokady komunikacyjnej przez niezadowolonych z obrotu wydarzeń sąsiadów odpowiada, że jego naród prędzej wybierze śmierć z głodu niźli zrezygnuje z marzenia o niepodległości. Władzom Iraku proponuje pokojowy rozwód i dobrą współpracę, również w walce ze wspólnym wrogiem – terrorystami, ale gdyby te chciały nie dopuścić do usamodzielnienia się Kurdów w trybie interwencji zbrojnej, odpowiada, że nie zabraknie mu ani środków ani determinacji w walce o swoją sprawę. Zachodnim demokracjom, które tak jak niemiecka dyplomacja już wyraziły zaniepokojenie obrotem spraw, radzi powściągliwość i kierowanie się zasadami, które podobno, tak mówi, wyznają. Nie ulega wątpliwości, że Kurdowie w obliczu osłabienia DAESZ i zasileni dostawami amerykańskiego sprzętu wojskowego, dochodzą do wniosku, że teraz nadszedł czas realizacji swego dalekosiężnego celu, o który walczył jeszcze ojciec Barzaniego, legendarny przywódca kurdyjskiej walki o niepodległość Mustafa. Dla Iraku i Iranu, i oczywiście dla Turcji jest to wiadomość nie tylko nieprzyjemna, ale wręcz groźna. I to w tej kolejności. Analitycy prognozują, że secesja Kurdów uruchomi rozpad federacji irackiej. Po tym jak kilka lat temu władza w Bagdadzie przeszła w ręce Szyitów, następnymi kandydatami do usamodzielnienia się będą iraccy sunnici, którzy mogą chcieć utworzyć swój organizm państwowy. Tego rodzaju ruch w sposób zasadniczy może zmienić układ sił w tym rejonie świata. Wzmocnić może przede wszystkim ciążenie irackich szyitów w stronę Iranu, który i tak już dzisiaj kontroluje niemałą część irackich milicji szyickich. W Teheranie pojawić się może się pokusa przebicia korytarza lądowego przez Syrię i kontrolowaną przez sprzymierzoną z nim milicję Hezbollah część Libanu. Ale w wykrojeniu swojego kawałka z terytorium Syrii zainteresowani będą też Kurdowie i iraccy szyici. W Syrii stanowią oni zresztą większość, a alawicki reżim Asada (za czasów jego ojca partia Baas, rządziła zarówno w Syrii, jak i w Iraku i miała zdecydowanie świeckie oblicze) już dziś w obawie przed zamiarami szyickiej większości zjednoczył wokół siebie milicje religijne rozmaitych syryjskich grup religijnych. Zresztą kwestia postawy rozmaitych mniejszości religijnych stanowić może ognisko zapalne również w irackim Kurdystanie. I wreszcie Arabia Saudyjska oraz sprzymierzone z nią państwa, mające tworzyć lansowany ostatnio przez Waszyngton twór pod roboczą nazwą arabskiego NATO, z pewnością nie pogodzi się ze wzrostem znaczenia Iranu w regionie. Toczona w Jemenie proxy-wojna między obydwoma państwami może w takiej sytuacji tylko przybrać na sile.

W samym Waszyngtonie polityka wobec sytuacji w Syrii nie jest jeszcze ukształtowana. Część doradców prezydenta Trumpa, jak informuje Foreign Policy, opowiada się za zwiększeniem zaangażowania w południowej Syrii. Wsparcie milicji sunnickich i Kurdów miałoby nie tylko doprowadzić do znaczącego okrojenia terytorium kontrolowanego przez Damaszek, ale również do osłabienia wpływów Iranu. Póki, co Sekretarz Obrony James Mattis i inni wojskowi są temu przeciwni, ale nie wiadomo, jaką opcję wybierze Donald Trump. Tym bardziej, że Kongres uchwalając w minionym tygodniu ustawę zaostrzającą sankcje wobec Iranu i łącząc je z sankcjami wobec Rosji nie ułatwia Białemu Domowi życia. Ewentualne veto może pociągać za sobą oskarżenie o chęć sprzeniewierzenia interesów amerykańskich w imię „ukręcenia łba” sprawie powiązań sztabu wyborczego Trumpa z Rosjanami.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Szanowny Panie. Doradzam uważną lekturę i chwilę refleksji na temat tego co się czyta....
  • Ma Pan rację. W Polsce przyjęła się pisownia pochodząca z j. angielskiego. Poprawiłem.
  • http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-08-17/ambasador-rp-wezwany-do-rosyjskiego-msz-w-sprawie-b...

Tematy w dziale Polityka