84 obserwujących
335 notek
808k odsłon
3853 odsłony

Odwrócony Kissinger.

Wykop Skomentuj30

Zdaniem komentatorów amerykańskiej prasy spotkanie Pompeo – Putin zakończyło się niczym. Trwało półtorej godziny, ale nawet nie wiadomo o czym obydwaj Panowie rozmawiali. Gdyby odwołać się do tego co mówił szef Departamentu Stanu, rosyjski Minister Spraw Zagranicznych czy uczestniczący w rozmowach doradca Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow lista poruszonych tematów była długa. I tak, ten ostatni mówił, że dyskutowano o Syrii, Afganistanie, Libii. Pompeo w swych wypowiedziach publicznych wspominał, że rozmowy dotyczyły aneksji Krymu, sankcji, które Ameryka nałożyła na Rosję oraz mieszania się tej ostatniej w wybory w Stanach Zjednoczonych. New York Times, powołując się na swoje źródła dodawał do tej listy Iran, Wenezuelę, porozumienie o redukcji broni nuklearnej oraz Koreę Północną. Łatwo policzyć, że poruszono co najmniej 10 tematów, co statystycznie rzecz ujmując daje 9 minut na każdy z nich, czyli o żadnym „omówieniu” nie może być mowy, jedynie być może dokonano dość pospiesznego ich przeglądu. Może wcześniej, w trakcie rozmów Pompeo z Ławrowem i Uszakowem było więcej czasu na omówienie stanu spraw, ale z pewnością nie analizowano wszystkiego w rozmowie z rosyjskim prezydentem. Tym bardziej, że pozostaje jeszcze kwestia ewentualnego spotkanie Trumpa i Putina przy okazji szczytu najbogatszych państw świata, jaki odbędzie się w czerwcu w japońskiej Osace. Na wspólnej konferencji prasowej Ławrow powiedział, że jakkolwiek Rosjanie są uprzejmymi z natury ludźmi, to sama uprzejmość nie wystarczy, aby Rosja zrezygnowała z obrony swoich interesów i oddała pole Stanom Zjednoczonym.

    Tę uprzejmość mógł poczuć amerykański Sekretarz Stanu, który w Soczi musiał 3 godziny czekać na spóźniającego się Putina, który poleciał tego dnia dokonywać przeglądu sił lotniczych stacjonujących na południu Rosji w Achtiubińsku. Prezydencki samolot eskortowany był przez Su-57. Ten pokaz siły przeznaczony był nie tylko dla Pompeo, ale również, jak można przypuszczać miał na celu zarówno uzasadnić, jak i, być może, przekonać rosyjskiego prezydenta, do podjęcia decyzji, która została ogłoszona dwa dni później (w Soczi odbywała się też w tym czasie okresowa, przeprowadzana co pół roku narada Putina, wojskowych i przedstawicieli rosyjskiego sektora zbrojeniowego) o zakupie przez rosyjską armię dodatkowych 76 myśliwców Su-57. Decyzja ta zbiegła się z kilkoma istotnymi informacjami, które dowodzą, że w rosyjskim przemyśle obronnym, kosmicznym i lotniczym, a wszystkie one są ze sobą powiązane i w sporej części pracują na potrzeby wojskowe, zaczyna coś się dziać. Ale przytoczmy fakty. 14 – 15 maja w Petersburgu odbywał się Międzynarodowe Młodzieżowe Forum Prawnicze. Na jednym z posiedzeń wystąpił Aleksandr Bystrykin, który kieruje rosyjskim Komitetem Śledczym i ku zaskoczeniu wszystkich zaczął mówić o dochodzeniach, które podlegli mu śledczy prowadzą w Roskosmosie, realizującym w Rosji wszystkie prace związane nie tylko z podbojem kosmosu, ale również rakietami, nowymi rodzajami broni etc. I co powiedział? „Kradną tam miliardy”, mówił Bystrykin, „prowadzimy już 5 lat dochodzenia, a końca nie widać.” Miesiąc wcześniej, w trakcie Dnia Kosmonauty wicepremier Jurij Borisow, odpowiedzialny w rosyjskim rządzie za sektor zbrojeniowy, miał stwierdzić, że głównym celem jaki sobie stawia w najbliższym czasie są nie jakieś techniczne nowinki, ale „odbudowa sektora kosmicznego, tak aby był zdolny pracować na rzecz obronności kraju”. A w tym samym czasie, dokładnie rzecz biorąc 15 maja, w rosyjskich gazetach pojawiła się inna ciekawa informacja. Otóż, Jurij Jaskin, który był dyrektorem generalnym jednego z instytutów badawczych wchodzących w skład Roskosmosu wyjechał w delegację na Zachód. Przy czym już z niej nie wrócił, bo do firmy przysłał lakoniczną notatkę, że rezygnuje z pracy i prosi o zwolnienie na własną prośbę. Zmiana jego planów życiowych zbiegła się w czasie z rozpoczęciem, przez audytorów przysłanych przez centralę, badania stanu finansów podlegającej mu placówki.

    Jeszcze jesienią ubiegłego roku rosyjski odpowiednik NIK w jednym ze swych raportów informował, że w Roskosmosie naruszenia obowiązujących w Rosji regulacji dotyczących postępowania z funduszami publicznymi dotyczy kwoty 760 mld rubli (niewiele ponad 10 mld euro). Na początku roku rosyjski prokurator generalny Jurij Czajka, powiedział, że w Roskosmosie i Rostechu (produkcja broni i uzbrojenia) ukradziono 1,5 mld rubli.

    Jak na warunki rosyjskie ta ostatnia kwota może nie robić wrażenia, bo właśnie media informują, że u pułkownika FSB Kiryła Czerkalina, który kierował w swej służbie komórką nadzorującą banki, w trakcie rewizji znaleziono 12 mld rubli w gotówce i kosztownościach (to jakieś 165 mln dolarów), a sprawa jest rozwojowa bo przeprowadzono dopiero rewizje w trzech mieszkaniach. Media przypominają też, że w trakcie pierwszych rewizji u innego aresztowanego łapówkarza w mundurze – pułkownika policji Aleksandra Zacharczenki (ten z kolei w strukturach MSW kierował komórką zajmującą się walką z korupcją) w czasie pierwszych rewizji znaleziono raptem 8,5 mld rubli, a potem ta kwota urosła do 9 mld rubli, choć prawdopodobnie było to więcej, bo w „księdze buchalteryjnej” Zacharczenki, którą przejęły służby przy kwocie 600 tys. euro, można było przeczytać jego odręczną adnotację „drobiazg”.

Wykop Skomentuj30
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka