Gorące tematy:

85 obserwujących
343 notki
860k odsłon
2709 odsłon

Rosja gwarantem stabilności? Tak, bo ma w tym interes.

Wykop Skomentuj39

W Moskwie lokalna komisja wyborcza odmówiła rejestracji większości kandydatów niezależnych. Aby wymienić tylko najbardziej znanych – nie została zarejestrowana Liubow Sobol i Iwan Żdanow, współpracownicy Nawalnego, przy czym, co warto odnotować Sobol uchodzi za główną sprawczynię medialnego i co za ty idzie politycznego sukcesu rosyjskiego blogera, który do momentu kiedy ona nie zaczęła z nim współpracować był raczej jednym z wielu rosyjskich opozycjonistów walczących z reżimem Putina, a teraz z pewnością jest jednym z 2 – 3 najbardziej się liczących. Prócz tej dwójki rejestracji nie doczekali się również tacy znani aktywiści jak będący lokalnymi deputowanymi Julia Galiamina, Konstantin Jankauskas, Ilia Jaszin, były deputowany moskiewski Dmitrij Gudkow, Elena Rusakowa i Sergiej Mitrochin z liberalnego Jabłoka. Przytaczam te nazwiska bo to młodzi politycy, do tej pory w drugiej linii, ale z pewnością w najbliższej przyszłości będą odgrywać w rosyjskiej polityce większą rolę i warto ich obserwować. Wszyscy zostali odrzuceni, bo jak informowała moskiewska komisja wyborcza w ich wypadku zakwestionowano tyle podpisów na listach poparcia, że po ich odjęciu nie mieli wymaganej liczby (3 % uprawnionych do głosowania w danym okręgu). Od kilku dni, trwają w Moskwie niezbyt liczne wiece i protesty w związku z tą sprawą. Inni kandydaci, w tym z tzw. partii opozycji systemowej (komuniści, eserzy, ludzie Żyrinowskiego) oraz wystawieni przez Jedną Rosję, która na użytek jesiennych wyborów w Moskwie postanowiła ukryć swój szyld i wskazani przez partię władzy kandydaci startowali jako niezależni, nie mieli większych problemów z rejestracją. Jeszcze w ubiegłym tygodniu wydawało się, że w Moskwie, odmiennie niźli w Petersburgu, gdzie niezależnych kandydatów szykanowano na rozmaite sposoby od samego początku, zostaną dopuszczeni do wyborów. Jednak jak się wydaje w ostatnich dniach na szczytach rosyjskiej władzy zapadły inne decyzje i trzeba to traktować jako ważny sygnał polityczny. Najprawdopodobniej względnie jak na rosyjskie warunki liberalna ekipa Sobianina, mera Moskwy, byłaby zapewne skłonna dopuścić opozycję do wyborów. Tym bardziej, że uprawnienia moskiewskiej Dumy są jednymi z najmniejszych w Federacji Rosyjskiej, a zatem nie istniało ryzyko, że władza zostanie osłabiona. Na czym polega polityczny sygnał wysłany w Moskwie miastu i światu? Wydaje się, że mamy do czynienia z próbą konsolidacji obozu władzy. Chodzi nie tylko o zablokowanie jakichkolwiek flirtów części obozu władzy z liberalną opozycją oraz zapobieżenie sytuacji, iż z dotychczas relatywnie słabo znanych polityków drugiej linii wyrastają liderzy opinii publicznej. Przynajmniej dwie informacje zdają się potwierdzać, że na szczytach rosyjskiej władzy podjęta zasadnicza decyzja polityczna, a jest nią przesądzenie kształtu sukcesji Putina.

    Rozwiejmy od razu wszelkie wątpliwości, Putin nie odejdzie, zostanie ponownie zastosowany trick polegający na zamianie się miejscami Putina, który zostanie premierem i, no właśnie, nie wiadomo jeszcze kogo, być może Miedwiediewa, ale to nie jest zapewne jeszcze przesądzone. W ubiegłym tygodniu amerykański Bloomberg opublikował artykuł, którego autorzy, powołując się na źródła w administracji Putina, opisują jak mógłby wyglądać taki scenariusz. Otóż w Rosji wrócono by do mieszanej ordynacji wyborczej, w której obok list partyjnych głosuje się też w jednomandatowych okręgach. Ten manewr ma ułatwić tzw. niezależnym kandydatom, popieranym przez władze dostać się do Dumy. Jednocześnie, i świadczy o tym artykuł Miedwiediewa opublikowany niemal w tym samym czasie w Izwiestiach, Jedna Rosja, na czele której stoi Miedwiediew właśnie ma przejść zasadniczą przemianę wewnętrzną i ma stać się ciałem sprawnie realizującym swe cele polityczne. Miedwiediew zapowiedział przemianę Jednej Rosji w coś na kształt naszego BBWR. Innymi słowy ma ona stać się formacją nie tylko sprawniejszą i lepiej komunikującą się z ludźmi, ale również taką, która będzie w stanie przyciągnąć do siebie niezależnych aktywistów społecznych. Opisuję ten zamysł nie oceniając czy jest on realny. Ale wydaje się, że to co stało się właśnie w Moskwie, gdzie Jedna Rosja nie startuje do lokalnej Dumy jest zapowiedzią tego co będzie się dziać za 18 miesięcy w czasie wyborów krajowych. Inną próbą jest eksperyment który będzie testowany w Chabarowsku gdzie z Jednej Rosji wydzieliła się frakcja reformatorska silnie krytykująca lokalne władze. Ale aby ten manewr był skuteczny i w ogóle możliwy do przeprowadzenia to w lokalnej Dumie moskiewskiej i petersburskiej nie mogą się znaleźć autentyczni niezależni, bo oni, często medialnie sprawniejsi niźli ludzie władzy, będą im odbierać część zainteresowania opinii publicznej. Ale to nie koniec zmian w rosyjskim systemie władzy. Dziennikarze Bloomberga piszą, że poszerzeniu ulegną kompetencje premiera Federacji Rosyjskiej a liczba deputowanych zostanie zredukowana. Jest rzeczą oczywistą, że tego rodzaju zmiany oznaczają zmianę rosyjskiej konstytucji a o tym czy władza pójdzie na taki manewr zdecyduje to czy w nowej Dumie zdobędzie większość konstytucyjną. Z tej perspektywy wydaje się, że raczej trudno spodziewać się w najbliższym czasie „poluzowania” systemu.

Wykop Skomentuj39
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka