87 obserwujących
349 notek
890k odsłon
8368 odsłon

Rodzi się nowa Rosja.

Wykop Skomentuj90

    Inne badania socjologiczne wskazują na jeszcze jedno ciekawe zjawisko zachodzące w rosyjskim społeczeństwie. Otóż ewolucja jego poglądów następuje w ostatnich tygodniach bardzo szybko. Michaił Dmitrijew, socjolog, który przewidział falę protestów w Rosji w latach 2011-12 mówi w wywiadzie dla Moskiewskiego Komsomolca, że z prowadzonych przez jego zespół badań wynika, iż wyraźnie rysuje się nowy trend – szybkie i głębokie osłabienie nadziei pokładanych przez Rosjan w „silnym liderze”, który obdarzony dużymi uprawnieniami mógłby zaprowadzić porządek. Towarzyszy temu wzrost nadziei w przywództwie typu demokratycznego, którego jedną z głównych cech mogłoby być otwartość, skłonność do dialogu i gotowość do uznania własnych błędów oraz przeprowadzenia odpowiedniej korekty kursu, czemu winna towarzyszyć demokratyzacja (więcej władzy na niższych szczeblach). Ale, jak zauważa, w badaniach socjologicznych wyraźnie widać też, że we współczesnej Rosji wyraźnie rośnie popularność Stalina. Dmitrijew jest zdania, i potwierdzają to inne wyniki jego badań, że obecnie Rosjanie, w formie skrajnej, silnie akcentują konieczność zmian w kraju. Sygnalizowany wyżej paradoks (wzrost pozytywnych ocen Stalina i uznania dla lidera typu demokratycznego) wyjaśnia on mówiąc, że panele badawcze jego zespołu (badania przeprowadzał co pół roku) pokazują, iż opinia publiczna znajduje się w fazie silnego emocjonalnego rozchwiania, w sytuacji poszukiwań nowego konsensusu, kiedy stary zespół przekonań w przyspieszonym tempie traci racje bytu, a nowy jeszcze się nie ukształtował. Jedno, jego zdaniem, jest jednak już pewne. Obecna władza znalazła się w społecznej izolacji, a największym zaufaniem cieszą się aktywiści szczebla lokalnego, których moglibyśmy określić mianem społeczników.

    Ten fenomen wiele wyjaśnia, jeśli idzie o protesty w Moskwie, na czele których stoją lokalni liderzy opinii publicznej w rodzaju deputowanych do odpowiedników naszych rad dzielnicy w rodzaju Julii Galiaminy czy Jeleny Rusakowej. Drugim fenomenem, który dość zgodnie rozpoznają rosyjscy politolodzy, niezależnie od politycznej afiliacji jest to, że moskiewska opozycja działa razem oraz narzuciła władzy ton debaty publicznej. Dziś dotyczy ona machinacji komisji wyborczych, które uciekając się do prawniczych tricków i podejrzanych machinacji chce pozbawić mieszkańców stolicy prawa wpływania na sprawy miasta. Doszło do tego, że jeden z opozycjonistów, którego listę odrzucono zebrał oświadczenia większości osób, których podpisy zakwestionowano pod pretekstem, że zostały sfałszowane, o tym, że podpisali jego listy poparcia i nadal swe stanowisko podtrzymują. W efekcie, deklaracje władz o ochronie porządku prawnego nie brzmią przekonująco. Nastroje się radykalizują o czym świadczy i to, że kandydaci wysunięci w wyborach do moskiewskiej Dumy przez komunistów wystąpili ze wspólnym listem w którym domagają się odwołania szefa moskiewskiej komisji wyborczej zarzucając mu, że ten łamie prawa obywatelskie. Wystąpili z takim apelem, aby, jak się uwarza, nie stracić twarzy.

    Denis Wołkow, wicedyrektor Centrum Lewady, jest zdania, że w Rosji znów silnie zaznaczył się ujawniany we wszystkich badaniach socjologicznych do 2014 podział na umowne „4 Rosje” – wielkich ośrodków miejskich, średniej wielkości miast przemysłowych, wsi oraz północnego Kaukazu i południowej Syberii. Krym połączył, na poziomie poglądów, te 4 różne bardzo społecznie grupy. Ale teraz, na podstawie ostatnich badań wygląda na to, że 49 % mieszkańców Moskwy nie chce aby Putin rządził po 2024 roku. Podobny pogląd wyznaje 44 % ludzi młodych (do 39 roku życia) oraz 41 % ludzi mających wyższe wykształcenie. Temu wyraźnemu podziałowi i ponownemu wyłonieniu się opozycyjnie nastawionej wobec władzy rosyjskiej klasy średniej towarzyszą niezmiernie interesujące informacje świadczące o tym, że władza traci swój monopol informacyjny. Federalne kanały telewizyjne są nadal podstawowym źródłem informacji z których Rosjanie czerpią wiedzę, ale dzisiaj jest tak w przypadku 72 % populacji, podczas gdy jeszcze dziesięć lat temu było to 94 %. Kiedy spojrzy się na przesunięcia sympatii wobec konkretnych kanałów telewizyjnych, to zmiany są jeszcze bardziej symptomatyczne. Kanał 1, uchodzący za najbardziej wojowniczo prokremlowski stracił znaczną część swej widowni – dziesięć lat temu było to 72 %, dziś jest 47 %. Zmiany generacyjne widowni telewizyjnej są jeszcze ciekawsze. Obecnie już tylko 42 % Rosjan do lat 25 wskazuje telewizję jako swe główne źródło informacji, w przypadku osób powyżej 65 roku życia jest to 93 %. Co ciekawe, Rosjanie w ciągu minionego roku w ekspresowym tempie tracili zaufanie do tego w jaki sposób kontrolowane przez władze media elektroniczne przedstawiają sytuacje gospodarczą i perspektywy kraju. Liczba uważających, że mówiąc potocznie „telewizja kłamie”, przynajmniej jeśli idzie o sprawy ekonomiczne wzrósł z 45 do 52 %. I wreszcie, co chyba w tym badaniu wydaje się najciekawszym, w ciągu ostatniego dziesięciolecia, trzykrotnie (z 9 % do 32-34 %) wzrosła liczba tych, którzy korzystają z innych, poza telewizją źródeł informacji. Najpopularniejsze są sieci społecznościowe i internet (stąd te 32 i 34%). Przy czym, jeśli idzie o młodych obywateli Federacji Rosyjskiej do lat 34, to oni w większości korzystają z netu, jeśli chcą się czegoś dowiedzieć o Rosji i świecie. Do 24 roku życia robi tak 64 % badanych (poprzednio 42 %), w grupie osób między 25 a 34 rokiem życia – 56 % (poprzednio 49 %).

Wykop Skomentuj90
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka