Oficjalna wersja mowi nam ze samolot prezydencki rozbil sie przy podejsciu do ladowania w wyniku bledu polskiego pilota. I taka wersja zostala zatwierdzona przez polskie i rosyjskie wladze. W ciagu siedmiu miesiecy nic sie praktycznie nie zmienilo, akcja dezinformacyjna robiona przez Rosjan i potakujace im wiernie nasze sluzby trwa nadal. Na forach internetowych malo kto kwestionuje miejsce katastrofy, w zasadzie spor z naszymi wladzami jest o to ile w tej tragedii jest rosyjskiej winy. Dla mnie ten spor jest sporem zastepczym i jest sterowany przez Rosjan. Rosjanie mowia wprost: moze to byla w jakims stopniu nasza wina, ale na pewno z polskiej strony byla duzo wieksza. Wydaje sie ze ich manipulacja zmierza do tego bysmy uwierzyli ze katastrofa miala miejsce w tym wlasnie miejscu, bysmy to przyjeli za pewnik, co do ktorego nie ma zadnej dyskusji. Sprubujmy uwzgledniajac wersje o dwoch samolotach przyjrzec sie dokladnie miejscu katastrofy. Jak wiemy w momencie katasrtofy nad lotniskiem w Smolensku panowala mgla. Jedynie co mozna bylo uslyszec w momencie katastrofy to wybuch, Nikt z osob znajdujacych sie na plycie lotniska, nie widzial polskiego samolotu podchodzacego do ladowania, Natomiast z zeznan swiadkow,mieszkancow osiedli wokol lotniska wynika ze samolot lecial zbyt nisko. Nie bede sie wdawal w szczegoly jak nisko, chodzi mi glownie o to ze relacje swiadkow sa autentyczne. Dlatego odrzucam wersje ze zadnego samolotu nie bylo, szczatki byly przygotowane wczesniej, tylko zakryte przed satelitami szpiegowskim i ze byl tylko wybuch majacy upozorowac katastrofe. To byloby zbyt grubymi nicmi szyte i zbyt prymitywne. Mieszkancy w poblizu lotniska musieli widziec samolot, by autentycznie potwierdzic katastrofe. Podczas gdy prezydencki samolot ladowal na nieznanym lotnisku, nad lotniskiem w Smolensku mozna bylo zaobserwowac pokaz trudnosci ladowania podczas mgly w wykonaniu rosyjskiego samolotu wojskowego IL 76. Lot ten mial nam pokazac jak trudne warunki panowaly wowczas nad lotniskiem, zeby uprawdopodobnic wersje o katastrofie, ze w tak trudnych warunkach ladowanie graniczylo z samobojstwem. Zastepczy samolotm mogl sobie leciec bezzalogowo i byc zdalnie sterowany, mogl byc pomalowany identycznie jak polski samolot prezydencki, moglo sie tan znajdowac pare cial lub manekinow. Katastrofa miala sie wydarzyc w tym miejscu ktore zaplanowali zamachowcy. Samolot musieli widziec mieszkancy w poblizu lotniska, by potwierdzic prawdziwosc katastrofy. I ja wierze w ich relacje. Natomiast pilot moglby jeszcze wyladowac szczesliwie i wtedy bylby dopiero skandal. Na to Rosjanie nie mogli sobie pozwolic. Jak pamietamy od razu przystapiono do niszczenia dowodow majacych uniemozliwic ustalenie prawdziwej przyczyny katastrofy, a tak naprawde ustalenie tozsamosci samolotu. Widzielismy tego dna pokazowe lzy Putina, zasmuconego premiera Tuska, ktory zrozumial swoje wasalskie powinnosci. Pozniej przyjazd J. Kaczynskiego, by zidentyfikowac zwloki brata i jego zony. To wszystko mialo nas utwierdzic ze katastrofa prezydenckiego Tupolewa byla w tym miejscu, bysmy tego nie kontestowali. W kolejnych dniach po katastrofie mielismy do czynienia z kolejnymi przykladami dezinformacji. Slynny filmik Koli, uzycie karty kredytowej jednej z ofiar. Wszystkie te zabiegi dezinformacyjne sluzyly jednemu celowi. Autentycznosc, a zwlaszcza miejsce katastrofy jest poza wszelkim podejrzenem i watpliwosciami. Kto mysli inaczej jest warcholem i godzi w rodzaca sie z wielkim bolem przyjazn polsko-rosyjska, chce obalic mloda polska demokracje przemoca, godzi w podstawowe interesy III RP i nalezy go umiescic na oddziale psychiatrycznym.
1909
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (30)