"Których nam nikt nie wynagrodzi
i których nic nam nie zastąpi,
lata wy straszne, lata wąskie
jak dłonie śmierci w dniu narodzin".
Krzysztof Kamil Baczyński
Krótkie kalendarium Powstania ’44 na podstawie
Leksykonu „Mowa kulawa”.
5 sierpnia 1944 - Wojska niemieckie, idące od Poznania, przystąpiły do generalnego szturmu na Wolę, pierwszą warszawską dzielnicę na swej drodze. Wobec miażdżącej przewagi nieprzyjaciela, dysponującego czołgami, artylerią, pociągiem pancernym i lotnictwem, powstańcy byli zmuszeni do wycofania się z części dzielnicy w kierunku wschodnim, w kierunku dzielnic centralnych. Mordercy posuwali się systematycznie w głąb dzielnicy, a bestialskie zbrodnie miały miejsce prawie w każdym wolskim domu, fabryce, parku, na większości ulic, w podwórzach i bramach. Rabowano i podpalano domy. Towarzyszyły temu bestialskie mordy i gwałty. Nie oszczędzano nikogo, ludzi starszych, dzieci, kobiet, lekarzy, pielęgniarek, księży. Masakrze przyglądał się ze stanowiska dowodzenia w pobliżu skrzyżowania Wolskiej i Syreny kat Woli - gen. Heinz Reinefarth. Zwyrodniałymi katami Woli byli jeszcze: Erich von dem Bach-Zelewski, SS Obergruppenführer i Oskar Dirlewanger, SS Oberführer, a był on upoważniony przez Himmlera do zabijania kogo zechce! Te ludzkie bestie nigdy nie poniosły odpowiedzialności za swe zbrodnie! Szacuje się, że zamordowano ok. 50.000 ludzi! Był to bezprzykładny akt ludobójstwa na bezbronnej ludności cywilnej. W ciągu kilku dni zamordowano tu ponad dwa razy tyle ludzi, co sowieckie NKWD w Katyniu, Charkowie i Miednoje! Kryty za zeznania przez Amerykanów Bach-Zelewski w roku 1951 stanął przed Izbą denazyfikacyjną w Monachium, która skazała go na 10 lat obozu pracy, jednak szybko karę zamieniono na areszt domowy. W 1961 został ponownie aresztowany i za udział w „nocy długich noży” skazany na 4,5 roku pozbawienia wolności. Podczas procesu stwierdził m.in.: „Byłem do końca człowiekiem Hitlera. I jestem do dziś jeszcze przekonany o jego niewinności”.
5 sierpnia 1944 – zdobycie obozu „Gęsiówka”. Powstańcy przy użyciu zdobycznego czołgu „Pantera” zaatakowali teren obozu. Za czołgiem, który nie wzbudzał podejrzeń niemieckich, szli pochyleni powstańcy Batalionu „Zośka”, ale Niemcy na wieżach strażniczych szybko zorientowali się, że to przemyślny atak. Rozległy się serie z broni maszynowej. Czołg przystanął i wystrzelił, a wieża strażnicza rozpadła się w pył. Powstańcza „Pantera” zdemolowała żelazną bramę wjazdową obozu, a przez tak utorowane wejście na teren obozu wbiegli powstańcy. Czołg przystanął na dziedzińcu i zaczął niszczyć jedną wieżę strażniczą po drugiej. Po zwycięskiej walce powstańcy uwolnili skazanych na zagładę Żydów. Było ich ok. 348, w tym 24 kobiety. Ok. 200 uwolnionych Żydów zgłosiło się ochotniczo w szeregi powstańcze. Służyli oni później w walkach z bronią w ręku, a także w jednostkach pomocniczych, gdzie zajmowali się gaszeniem pożarów, ratowaniem zasypanych, transportem i aprowizacją. To podobnie, jak w przypadku Powstania w Gettcie 1943 przykład polsko-żydowskiego braterstwa broni. Co na to patologiczni antypolacy i piewcy polskiego antysemityzmu, co? Wstydźcie się żenującego kłamstwa!
20 sierpnia 1944 - Zdobycie budynku PAST-y było jednym z największych sukcesów Powstania Warszawskiego. Żołnierze batalionu AK "Kiliński" pod dowództwem rotmistrza Henryka Roycewicza "Leliwy", a także z innych powstańczych oddziałów szturmowali zaciekle PASTę. Dlaczego z taką determinacją walczyli o ten obiekt? Był to drugi co do wysokości budynek w Śródmieściu. Odgrywał też niezwykle ważną rolę jako międzynarodowa centrala telefoniczna. Niemcy zmienili go w prawdziwą twierdzę rażącą ogniem karabinowym pozycje powstańców. Szturm rozpoczął się o 3:00 w nocy. Po 4 godzinach walki wewnątrz, oddziały szturmowe musiały się wydostać z wnętrza budynku – groziło im spalenie. Do akcji weszła motopompa. W krótkim czasie zużyto 1000 litrów mieszanki zapalającej. Gmach zaczął się palić jak pochodnia. W tym momencie obrona niemiecka się załamała. Z budynku zaczęli wybiegać żołnierze niemieccy, próbując ratować się na własną rękę. Wyłapywali ich powstańcy. Bitwa o PAST-ę zakończyła się ok. godz. 16. Powstańcy zabili 36 Niemców, a 115 wzięli do niewoli. Przy okazji uwolnili dziesięciu polskich pracowników centrali telefonicznej. Zdobyli m.in. 50 pistoletów maszynowych, jeden ckm i działko przeciwlotnicze. Budynek pozostał w polskich rękach do końca powstania. Warszawiaki, fajne urwisy!
23 sierpnia 1944 – Zdobycie Komendy Policji w Śródmieściu. Atak przeprowadzono z trzech stron. Rozpoczął się w nocy z 22 na 23 sierpnia. Powstańcy do akcji rzucili ok. 300 żołnierzy uzbrojonych w broń maszynową, granaty i koktajle Mołotowa, zaś w odwodzie czekała motopompa z przygotowaną mieszanka zapalająca. Obrona niemiecka liczyła ok. 160 żołnierzy. Akcją dowodził mjr. Bernard Romanowski „Wola”. Najpierw zdobyto brawurowym szturmem Kościół św. Krzyża, gdzie w zaciekłych walkach w zamkniętych pomieszczeniach powstańcy torowali sobie drogę, niszcząc stanowiska ogniowe wroga za pomocą rusznic przeciwpancernych „PIAT” i granatów ręcznych. Po kilku godzinach ciężkich, lecz zwycięskich walk udało się dojść do głównych pozycji niemieckich w Komendzie Policji. Dowództwo dysponując odpowiednim sprzętem pragnęło zaoszczędzić polskiej krwi, gdyż powstańcy chcieli walczyć do końca. Lać! – wydał rozkaz por. „Harnaś” – więc przy ostatecznym szturmie uruchomiono motopompę strażacką, która posłużyła do podpalenia ufortyfikowanej reduty Niemców w gmachu Komendy. Strumień ropy chlusnął po oknach i ścianach budynku i dały się słyszeć niemieckie i rosyjskie wołania, zaś strzelanina słabła. O godz. 12:30 niemiecka załoga poddała się. Walka trwała 9 godzin. Zginęło 32 Niemców, 80 wzięto do niewoli, 48 spłonęło żywcem lub zaginęło. Polacy stracili 9 poległych. Zdobyto wiele broni. Uwolniono przetrzymywanych tutaj 60 granatowych policjantów oraz 250 cywilów schowanych w podziemiach Kościoła św. Krzyża. Takich zwycięskich akcji powstańczych było dużo więcej i nie sposób ich wszystkich wymienić w ramach leksykonu. Lokalne sukcesy można liczyć w dziesiątkach, co rzecz jasna nie zmienia ogólnego obrazu Powstania, grozy i okrucieństwa hekatomby Miasta. Takie właśnie epizody pokazują jednak ogromną wolę walki powstańców, którzy walcząc i umierając marzyli o zwycięstwie nad wrogiem i oswobodzeniu Warszawy po wielu latach okrutnej, niemieckiej okupacji. Warto w chwilach zadumy i refleksji nad Powstaniem pamiętać również o tych szczęśliwych chwilach, kiedy powstańcy zwyciężali, walcząc brawurowo i zaciekle zdobywali obiekty strategiczne np. Dworzec Pocztowy, Arsenał, Państwowa Wytwórnię Papierów Wartościowych, wyzwalali obóz Gęsiówka, ratowali Żydów, cywili i brali jeńca, co studziło „szkopów”, a co zaowocowało także pozyskaniem ze zdobytych niemieckich składów amunicji, broni, żywności, leków oraz przejęcie zmechanizowanej artylerii, np. transporter "Szary Wilk", czy czołgów „Pantera”.
28 sierpnia 1944 roku - W dach budynku „Prudential” uderzył pocisk potężnego moździerza oblężniczego „Carl” (kaliber 600 mm.) i tam eksplodował. Moment eksplozji uchwycił na kliszy fotograficznej Sylwester Braun, polowy sprawozdawca wojskowy Armii Krajowej. Zdjęcie to, a właściwie cała ich seria, jest jednym z dramatycznych symboli Powstania Warszawskiego.
2 października 1944 – W Ożarowie pod Warszawą podpisano akt kapitulacji Powstania Warszawskiego. Warszawa walczyła 63 dni. Była to największa bitwa miejska podczas II Wojny Światowej! Walka była bezprzykładnym bohaterstwem i zdumiewającą determinacją Powstańców, zaś ludność cywilna zapłaciła za swe poświęcenie i pomoc najwyższą cenę! Zginęło ok. 17. 000 Powstańców i ok. 180. 000 ludności cywilnej, w tym wiele kobiet i dzieci, mordowanych rannych i personelu medycznego, tysięcy zgwałconych kobiet, także 3,5 tys. żołnierzy Berlinga, zaś niemieckich żołnierzy i żandarmów ok. 18. 000 poległo i zaginęło. Dysproporcja strat przeraża i domaga się sprawiedliwości dziejowej! Chwała Bohaterom, hańba zbirom!
Wymowne jest podanie i porównania strat Polski i innych państw, uczestników II WŚ. Łączne straty Francji w II wojnie światowej (wojsko i ludność cywilna) wyniosły ok. 810.000 osób, a Wielkiej Brytanii ok. 388.000 osób, zaś łączne straty Polski w II wojnie światowej (wojsko i ludność cywilna) wyniosły 6.850.000 osób! Dla uzupełnienia i porównania warto podać straty innych państw, uczestników wojny, a mianowicie: Finlandia – 85.000, Rumunia – 500.000, Włochy – ok. 450.000, USA – 420.000 (wszystkie dane dotyczą poległych żołnierzy i straty cywilne). Agresorzy, autorzy potwornej wojny, machiny ludobójczej, stracili także nie mało: Niemcy – ok. 5.300.00 i Związek Sowiecki – 22.000.000. Najwięcej ofiar wojny, w tym ludności cywilnej, doświadczyły Chiny, od 1937 roku atakowane przez Japonię, bo aż ok. 50.000.000!!!
Ps2. Na zakończenie ważna kwestia, czyli nie zapłacone do dziś niemieckie reparacje za niesłychane szkody i zbrodnie wojenne w Polsce. Kiedy w 2004 roku Niemcy zaczęły przebąkiwać coś o odszkodowaniach za utracone w wyniku podziałów politycznych po II wojnie światowej terytoria (decyzja nie zależała od Polski, podjęli ją Alianci i sowieci, nad naszymi głowami, traktując instrumentalnie, przesuwając na mapie), należące do III Rzeszy, czyli dzisiejszy Dolny Śląsk, Pomorze Zachodnie, oraz Mazury, urzędnicy Lecha Kaczyńskiego, ówczesnego prezydenta Warszawy, zrobili wyliczenia, z których wynikało, iż za samo tylko zniszczenie Warszawy Niemcy są winne Polsce równowartość dzisiejszych 3 bilionów złotych. Tak! Po tej wiadomości temat roszczeń niemieckich za utracone ziemie III Rzeszy natychmiast przygasł i odnowił się na początku 2015 roku, kiedy to grecki wiceminister finansów Dimitris Mardas stwierdził publicznie, iż Niemcy są winne Grecji blisko 279 mld euro w ramach reparacji za szkody wyrządzone na terenie Grecji przez hitlerowskie władze III Rzeszy w czasie II wojny światowej. Poruszona aktualnie przez ministra MON Antoniego Maciarewicza stale aktualna kwestia reparacji wojennych Niemiec na rzecz Polski można być teoretycznie obliczona. Zatem ostrożny szacunek rekompensaty za okupację polskiego terytorium, zniszczenia infrastruktury, wywózkę dzieł sztuki, eksploatację majątków ziemskich, fabryk i grabież kopalin, zniszczenie miast i wsi, rozmyślne i spowodowane działaniami frontowymi, śmierć blisko 6,5 milionów Polaków wyniósłby, po przeliczeniu kursów walut na dzień dzisiejszy ok. 25 bilionów złotych. Czy obrońcy demokracji z Berlina pamiętają o tym, że mają nie spłacony rachunek krzywd wyrządzonych Polsce rękami swych rodaków, a nie kosmitów - nazistów, szczególnie Reinethart’ów, Dirlevanger’ów i von Zelewskich, zasłużonych „obrońców demokracji”, co?! Przypominam wam, nauczyciele z miedzianymi czołami, bakałarze o mentalnościach knajackich ubranych w sztukaterię "demokratycznych amorków", o medycznej maksymie - medicae cura te ipsum, czyli lekarzu ulecz się sam, zanim zaczniesz praktykować swą posługę, ot co!
Bandyci w Warszawie walczą fanatycznie i zaciekle
http://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/08/07/bandyci-w-warszawie-walcza-fanatycznie-i-zaciekle-co-niemcy-sadzili-o-powstancach-warszawskich/
*
Antoni Kozłowski




Komentarze
Pokaż komentarze (8)