Przyszło szybciej, niż to, które spędza sen z powiek Eurokołchozu. O ile na wydumane „ocieplenie” wymyślono lekarstwo: handel emisjami dwutlenku węgla, na zidiocenie jest tylko jedna rada. Wcześniejsze wybory.
Tym bardziej, że Polska rozpoczyna swoją prezydencję w UE, w lipcu 2011 roku. Z propozycją wcześniejszych wyborów nie zgadza się jedynie Wojciech Olejniczak, który rozważa bardziej propozycję przesunięcia polskiej prezydencji. Co raczej nie jest możliwe.
Zbigniew Chlebowski natomiast w radiu ZET stwierdził, że należy rozważyć dwie opcje: wybory lub zamiana prezydencji. Jak dodał, on sam jest zwolennikiem tego pierwszego rozwiązania. - Wybory mogłyby się odbyć na wiosnę.
A co na to sam premier Tusk? Na spotkaniu ze studentami UW przedstawił jeszcze inna wyjście z sytuacji. Do końca polskiej prezydencji, do grudnia 2011 rządziłaby koalicja PO-PSL. Według premiera, prezydencja w UE to trudne przedsięwzięcie logistyczne, które - jak ocenił - wymaga "kreacji politycznej".
Jak widać, w kreacji sztucznego świata, ta koalicja jest
The Best!!!


Komentarze
Pokaż komentarze (9)