Byłam prawie pewna, że tegoroczne Krzesło Dwudziestolecia, nagrodę przyznawaną przez tygodnik „The Warsaw Voice” otrzyma K.Marcinkiewicz za skuteczną pomoc przy prywatyzacji PGE. Niestety, pomyliłam się. Straszna mizeria zapanowała nie tylko na rynku finansowym, ale i wśród wszelkiej maści autorytetów, że Andrzej Jonas musi dublować nazwiska. Może to i niezły pomysł, bowiem co dwa krzesła, to nie jedno.
Uroczysta Gala Krzesło Dwudziestolecia odbyła się 26 lutego w Hotelu Victoria w Warszawie i jak na hotel pięciogwiazdkowy nie zabrakło suto zaopatrzonego barku, szampana i fanfar.
Krzesło jest nagrodą przyznawaną osobie lub instytucji, która wywarła szczególny wpływ na Polskę w ostatnim roku.
O sposobie tego wpływu – regulamin milczy.
Długą listę poprzednich laureatów otwiera L.Wałęsa (1989), L.Balcerowicz (1990), J.K.Bielecki (1991), H.Suchocka (1992), Warszawska Giełda Papierów Wartościowych (1993), H.Gronkiewicz-Waltz (1994), Izba Administracyjna Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego (1995), Samochód osobowy (1996), T.Mazowiecki i R.Kluska (1997), J.Buzek (1998), B.Geremek (1999), A.Kwaśniewski (2000), A.Małysz (2001), D.Hubner (2002), J.Hausner (2003), M.Belka (2004), R.Blechacz (2005), Gospodarka polska (2006), Donald Tusk oraz Gospodarka Polska (2007).
Przyznam, że jednakowo frapuje mnie nagroda dla Samochodu osobowego jak i D.Tuska – za gospodarkę w 2007 roku.
Tegorocznymi (za 2008 r.) laureatami zostali ponownie Lech Wałęsa i Leszek Balcerowicz.
„Nie byłoby tak wspaniałego dwudziestolecia bez was” – powiedział redaktor naczelny pisma, wręczając nagrody i wspominając zasługi laureatów.
Jak wszędzie, gdzie pojawia się Wałęsa, tak i tu nie zabrakło elementów komediowych, gdy były prezydent stwierdził: „Ja się na coś takiego jak kryzys w tych warunkach nie zgadzam. Paru ludzi bąka puściło i mówią, że to katastrofa”.
Leszek Balcerowicz podkreślając swoją niezachwiana wiarę w wolnorynkowe zasady, do których podobno przekonywał jeszcze w czasach PRL-u (!), skrytykował protekcjonizm i populizm, który jest „lekarstwem gorszym od choroby”.
Przywódca Solidarności – populista Wałęsa - podkreślił zaś, że obecnie nie możemy mówić o kryzysie, pracy nadal jest dużo, musimy tylko poprawić „struktury i programy”. Co miał na myśli – jak zwykle zostanie tajemnicą.
Tak więc uroczystość, która starła skutecznie grubą kreskę Mazowieckiego, udowodniła, że duch Victorii może bezkonfliktowo współistnieć z duchem marksizmu-leninizmu. Oba cokolwiek zmęczone, wtłoczone w krzesła dwudziestolecia.
.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)