Policja i prokuratura doskonale wiedzą, kim jest Ryszard C, zabójca Marka Rosiaka, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego.
To był spokojny, miły człowiek – mówią jego sąsiedzi w Częstochowie przy ulicy Mała Warszawka, gdzie miał dom. Później go sprzedał, rozwiódł się z żoną i wyjechał do Kanady. Po powrocie był taksówkarzem i nie narzekał na brak pieniędzy.
Wszystko wskazuje na to, że w przeszłości musiał mieć powiązania z formacjami uzbrojonymi. Sam fakt posiadania pistoletu ostrego Walther oraz jego sprawne użycie (media informowały, że zastrzelony przez napastnika mężczyzna otrzymał m.in. postrzał w serce), a także wprawa, z jaką Ryszard C. posługiwał się nożem pozwalają sądzić, że musiał on posiadać w tym celu odpowiednie przeszkolenie.
Pistolet marki Walther, którym posługiwał się sprawca nie należy do najtańszych, a uzyskanie stosownego pozwolenia na broń także nie jest łatwe. Wiadomo jednak, że broń tej marki była używana już w latach PRL zarówno przez polskie wojsko jak i inne formacje uzbrojone. Więc teoretycznie były pracownik tych formacji bez trudu mógł wejść w jego posiadanie.
O tym fakcie media milczą.


Komentarze
Pokaż komentarze (41)