126 obserwujących
611 notek
576k odsłon
740 odsłon

N jak Nienawiść

Wykop Skomentuj15

 

QCHNIA POLITYCZNA
                                                                        
M jak Miłość
N jak Nienawiść
 
 
Mój znajomy skarżył się na blogu, że w poniedziałek, 7 listopada, koło godziny 21, wszystkie jego znajome, w tym podobno i hrabina, odmówiły mu rozmowy telefonicznej. A zaręczam, mężczyzna jest niespotykanej urody i podobnych manier. Przyczynę tego niespodziewanego afrontu poznał dzień później, gdy dowiedział się z netu, że HANKA MOSTOWIAK NIE ŻYJE. Informowały o tym wszystkie agencje i portale, załączając jako dowód rzeczowy czarno-białe zdjęcie lubianej bohaterki serialu, która właśnie zeszła była w ów poniedziałek, na oczach milionów rodaków.
Świadkami tej śmierci  były nie tylko gospodynie domowe, emerytki i rencistki, praczki, szwaczki, ekspedientki i urzędniczki, ale nawet hrabiny. Podobno cała Polska, od morza do Tatr, z wypiekami na twarzach,  stała się nagle pełna empatii dla opuszczonych przez fikcyjną śmierć bohaterki, mieszkańców Grabiny.
 
Mniej więcej w tym samym czasie szukałam w necie adresów gabinetów fryzjerskich i przeglądałam modne fryzury jesień-zima 2011, z zamiarem poczynienia drobnych zmian w wyglądzie. Włączyłam telewizor, gdy Małgorzata Kożuchowska, grająca rolę Hanki Mostowiak, w Kulisach M jak Miłość, ze łzami w oczach tłumaczyła, jednakowo hrabinom i praczkom, że 11 lat w serialu to kawał życia, wiele przyjaźni i wspomnień, ale chce się dalej rozwijać zawodowo, choć będzie tęsknić, czego oczekuje również od serialowego męża. Jak najbardziej popieram słuszną linię kariery, pomna historii pewnego radiowca, który tak się przywiązał do proszku do prania, obiecując wywabienie wszystkich plam, że prezydent nie miał odwagi go odznaczyć. A może to strata dla prezydenta?  Małgorzata Kożuchowska jest jednak świetną aktorką teatralną i filmową i nie może grać całe życie Hanki, choć akurat nie prała, tylko uczyła. Ale i tak serial zawierał lokowanie produktu. Wszyscy wiedzą pewnie jakiego i gdzie go ulokowali.
 
Następnego dnia rano udałam się do fryzjera i czekając na mniejszość seksualną, czyli mistrza nożyczek, natknęłam się na pewne kolorowe pismo, z którego dowiedziałam się, że pewna młoda kobieta była dowódcą w Afganistanie oraz tego, że dzisiejszy dzień jest Światowym Dniem Jakości Q. Czego o poniedziałku powiedzieć się nie dało. Wróciłam zanim sejm VII kadencji rozpoczął swoje pierwsze obrady. Było około 11:30, gdy nowi posłowie, ubrani w białe koszule i czarne garnitury, zaczęli zajmować miejsca. Zrozumiałam, że byli na pogrzebie Hanki Mostowiak i stypa się przeciągnęła. A W.Pawlakowi nawet zaszkodziła. Ale przypomniałam sobie o tym dniu „Q”, mając nadzieję, że powaga miejsca i chwili stworzy  niekoniecznie  zaraz „Q”, ale produkt, który da się ulokować na 4 lata. Było uroczyście, podniośle i odświętnie, z krzyżem, orłem w koronie i flagą.
 
Gdy na mównicę wszedł Prezydent RP myląc liczbę wolnych wyborów, chciałam zgłosić interpelację poselską, by studia historyczne trwały dwa razy dłużej. Ale cóż. Głosu nie miałam. Mimo że z nową fryzurą, czego o kandydatce na marszałkinię-kłamczynię, co to przekopała ziemię smoleńską, powiedzieć się nie dało. Barroso chyba lepszy od Tuska, bo Angeli daje na fryzjera. Choć widząc ją następnego dnia pyta: gdzie moje 50 euro? Ale przecież u nas kryzys, funduszu „R” brak, minister Rostowski ułożył nawet trzy warianty budżetu na mały, większy i największy kryzys i teraz główkuje, komu zacisnąć pasa. Jedyny Kalisz się nie da, bo jak powiedział u Lisa, dla niego najważniejszy korpus, czyli zjeść i popić. Gdy kamera najechała na ławy poselskie zobaczyłam tych biednych posłów nowicjuszy, co to nie wiedzą nawet gdzie do toalety, nie mówiąc o Konwencie Seniorów. Posłanek nieco więcej niż w poprzedniej kadencji, ale wszystkie raczej takie Power Dressing rodem z Dynastii, czyli nobilitacja kiczu, a jedna to nawet obskoczyła trzy partie w tym samym żakiecie. Tylko posłanka Mucha, jak zawsze glamour dzięki znanemu ekonomiście, który wiedział, gdzie ulokować swój produkt.
 
Późnej było już tylko gorzej. Część posłów  oddała się w opiekę Bogu, część biorąc przykład z księdza Bonieckiego, Nergalowi, który mógłby nie tylko wskrzesić Hankę Mostowiak, ale i, na wzór Biblii, zniszczyć akta IPN, szczególnie Tygodnika Powszechnego.  Znak Q nagle zniknął jak orzeł na koszulkach naszych sportowców, bo Kręcina musi się wyżywić, i rozpoczął się dance macabre. Jakże odmienny od pięknej śmierci w popularnym serialu. Polityczne trupy w stanie rozkładu toczone przez czerwone robactwo, szkielety moralne porywające do tańca przedstawicieli koalicji i komunistycznych sympatyków, esbeków ulokowanych w sejmie z woli motłochu i w BBN, zwolenników bolszewickich metod walki z państwem i religią, krzyżem, orłem i flagą.
 
Upersonifikowana śmierć służby zdrowia i prawdy smoleńskiej, Ewa Kopacz (może lepiej sprawdziłaby się w Afganistanie?) kroczyła dumnie niosąc zamiast kosy laskę marszałkowska, a wokół niej w śmiertelnym tańcu polskiego parlamentaryzmu, prawdy, moralności i zwykłego honoru, podrygiwał Grabarczyk polskich dróg oraz zgłoszona przez Ruch Plastikowych Penisów – Wanda Nowicka,bojówkarska aborcjonistka, w dodatku finansowana przez trzywyrazowy koncern farmaceutyczny, który zaczyna się na literę „G”. Śmierć kliniczna w starych dekoracjach obłudy, hipokryzji i kłamstwa, splugawienie polskiego sejmu przez parlamentarzystów bez kręgosłupa moralnego, obrzydliwych obłudników, poddających się zmiennemu rytmowi tańca premiera, popierającego komunistyczną dzicz, prostactwo i chamstwo, niereagujący na totalitaryzm komunistyczny i obrzydliwe obrażanie oficerów zamordowanych w Katyniu.
 
Wskrzeszona ze śmierci klinicznej Wanda Nowicka ożyła za sprawą Tuska, ale umarły najważniejsze wartości, które przyświecały państwu polskiemu. Triumfuje Biedroń, którego obyśmy nie zapamiętali od pasa w dół i Anna Grodzka, której jedynym dylematem jest wybór toalety sejmowej: z chłopczykiem lub dziewczynką. Umarła też izba refleksji za sprawą Kutza i jemu podobnych, „kalekich i jałowych” senatorów z ich gumkami myszkami, mechanicznymi zabawkami i lekami wciąganymi nosem.
 
Trzy dni później, 11 listopada, 93 lata od odzyskania Niepodległości, definitywnie umarła Miłość, zdeptana jak krzyż, znicze i tulipany pod Pałacem Prezydenckim. Zamaskowana Nienawiść, która od katastrofy smoleńskiej była powolnie i systematycznie sączona przez zdrajców narodu, dla których „Bóg – Honor – Ojczyzna” to agresja i faszyzm, a „Biało-Czerwona” wsadzona w psie odchody to nowoczesność, otwartość i postęp, zwyciężyła, choć wierzę, że  tylko na chwilę. Do zakończenia serialu, wspieranego przez Ratusz, media, współczesne ZOMO i eurobolszewię odrodzoną pod hasłami Kolorowej Niepodległej, sygnowaną logo Nowego Wspaniałego Świata, czyli tzw. „Porozumienie 11 Listopada”. A raczej kryminalna i antypolska zmowa lewackich band, czyli organizacja przestępcza. W siedzibie Krytyki Politycznej policja wreszcie znalazła ulokowany produkt: pałki, kastety oraz gaz łzawiący. Podobno to wyposażenie niemieckich przyjaciół z Antify, którzy przyjechali na niczyje zaproszenie, ale potrafili odwdzięczyć się za schronienie.
 
Skrzętnie wyreżyserowany serial „N jak Nienawiść” który miał być o miłości, okazał się filmem grozy i opowieścią o państwie, urzędnikach, policji, którzy po raz kolejny nie umieli zapewnić bezpieczeństwa Polakom, oraz o bezradności sądów, które wolą orzekać o winach poetów i księży, niż bandytów. Zadyma wymknęła się jednak spod kontroli i być może „producenci” serialu zrezygnują z kolejnych odcinków, mając dość amatorszczyzny, albo postawią na zawsze gotowego Borysa Szyca, który wielokrotnie udowodnił, że po alkoholu doskonale sprawdza się w scenach batalistycznych.
 

Tekst opublikowany w nr.46/2011 Warszawskiej Gazety

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale