Blog
Słowa w sosie ostro-gorzkim- http://www.blogroku.pl/wing2009,gwh
Magda Figurska
Magda Figurska Publicystka WARSZAWSKIEJ GAZETY
128 obserwujących 611 notek 562446 odsłon
Magda Figurska, 21 kwietnia 2013 r.

Pan Bóg przebacza, WSI nigdy

 

Strategia operacyjna połączenia ataku z obroną, zainicjowana przy „okrągłym stole”, a przećwiczona w 1992 roku na gabinecie Jana Olszewskiego, pozostaje nadal wykorzystywana przez utrwalaczy kłamstwa, w postaci przysłowiowej brzytwy, której chwytają się już nie pojedynczy „skrzywdzeni” i „pomówieni” przez „pisowskich siepaczy” agenci WSI, ale władze demokratycznego ponoć kraju, ministrowie rządu premiera Tuska oraz wojskowy i cywilny aparat wymiaru sprawiedliwości. W ramach obrony kłamsta ministrowie czołowych resortów odpowiedzialnych za tragiczny lot do Smoleńska, zostali „przesunięci” na inne, bardziej prestiżowe, ale i bezpieczniejsze stanowiska.  Ewa Kopacz pilnuje laski marszałkowskiej, Bogdan Klich przeniósł się do „izby wyższej” parlamentu,  Tomasz Arabski do dzielnicy Madrytu, Puerta de Hierro,gdzie zajął fotel ambasadora, a Jerzy Miller tylko stołek wojewody małopolskiego. Ale za to przejdzie do historii kłamstwa jako szefKomisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego i główny odpowiedzialny za raport, który z prawdą ma tyle wspólnego, co brzoza, półbeczka czy błędy pilotów, z przyczynami katastrofy.
 
Choć członkowie komisji bardzo napracowali się  nad skompilowaniem steku bzdur w jedną całość, powklejali zdjęcia z internetu od Amielina, ukryli dane z TAWS, nie wzięli pod uwagę eksperymentów na bliźniaczym tupolewie, zabrakło jednego. Propagandy, bo komisja zaraz się rozwiązała, zapominając o PR. Nadrobieniem więc tego zaniedbania jest powołanie przez premiera Tuska zespołu ekspertów (sześciu członków i ponad 20 współpracowników) pod przewodnictwem Macieja Laska, którego głównym zadaniem będzie promocja WIELKIMI LITERAMI zawartych w raporcie kłamstw i przekonanie opinii publicznej, że tylko Jerzy Miller i jego raport, oparty na raporcie Anodiny, jest jedyną, obowiązującą wersją przyczyn katastrofy. Jednocześnie nieustający dilerzy kitu wyciągnęli z kapelusza niby-fizyka (w rzeczywistości astronoma, specjalistę od pyłu gwiezdnego) i niby-profesora Pawła Artymowicza z Toronto (zazdrośni o specjalistów zza wielkiej wody), z wygasłą licencją pilota-turysty, obwożąc go po studiach telewizyjnych jakowysoko kwalifikowanego pilota wojskowego. Czy razem dadzą radę, urobią opinię publiczną za pieniądze opinii publicznej i przekonają do czegoś, co jest zwykłym chałupnictwem, wydzierganym przez bezprawnie powołaną komisję, która według rozporządzenia z 2004 roku mogłaby powstać jedynie, gdyby wypadek lotniczy miał miejsce na terenie kraju, a państwo zdarzenia nie podjęłoby żadnych działań. Jedno jest pewne. Prace Zespołu Parlamentarnego pod przewodnictwem posła Antoniego Macierewicza, a także „Raport Smoleński. Stan badań”, zmusiły zarówno rząd jak i prokuraturę do działania w imię strategii obrony.
 
 Ale jest i atak, który pojawił się zaraz po zaprezentowaniu Raportu, podobnie jak wcześniej, po „Białej Księdze” w sprawie katastrofy smoleńskiej, za „rozpowszechnianie informacji ze śledztwa bez zezwolenia”, choć wszystkie działania były jawne i dostępne prokuraturze. Obecna nagonka zbiegła się z masowym udziałem Polaków w uczczeniu  3. rocznicy katastrofy, w sytuacji, gdy tylko 1 procent Polaków zdecydowanie popiera rząd Tuska, a 72 procent źle go ocenia i pojawia się ze strony Prokuratury Wojskowej, by zdyskredytować Antoniego Macierewicza nie tylko jako przewodniczącego Komisji Parlamentarnej, która przecież i dla nich zrobiła wielką robotę, ale też jako twórcę innego raportu,  z weryfikacji WSI.
Informację o umorzeniu przez Prokuraturę Wojskową śledztwa ws. rzekomych wyłudzeń z funduszu operacyjnego Wojskowych Służb Informacyjnych i "dezinformacji wywiadowczej" podczas słynnej operacji o kryptonimie "Zen" w Afganistanie, z braku znamion przestępstwa, podała PAP, a dwa dni później potwierdził prok. płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dodał, że stało się to 13 lutego; uzasadnienie umorzenia jest tajne, a decyzja prawomocna. Pułkownik Szeląg, który delikatnie mówiąc, miłością do A.Macierewicza nie pała, czekał  na sprzyjającą chwilę, by dowieść, że wszystkie działania posła i szefa parlamentarnej komisji są chybione i błędne. Te wcześniejsze, obecne i zapewne późniejsze. Tymczasem to i nie tylko to umorzenie niezbicie dowodzi, że istnieje szczególny parasol ochronny, rozciągnięty przez rząd Tuska na służby, także WSI, i vice versa, co posiadających wiedzę o genezie Platformy i roli jaką spełnił gen. G.Czempiński, dziwić nie powinno.  Bowiem dzięki Raportowi z weryfikacji WSI z 2007 roku, odkryto prawdę o Wojskowych Służbach Informacyjnych, złożonych głównie z komunistycznej kadry oficerskiej i pozostających poza kontrolą polityczną, co było konsekwencją uzgodnień ówczesnego premiera Tadeusza Mazowieckiego z szefem MON, generałem Florianem Siwickim. Ich udział więc w największych aferach III RP, wydawał się być konsekwencją tych ustaleń, by wspomnieć tylko o aferze FOZZ, jej pierwszej Radzie Nadzorczej, złożonej z członków zarejestrowanych jako osobowe źródła informacji, czy jej głównym „bohaterze”, Grzegorzu Żemku, ps. „Dik”, współpracowniku Oddziału „Y” Zarządu II Sztabu Generalnego WP, ktoremu właśnie skrócono karę.
Umorzenie tajnego śledztwa dotyczącego słynnej operacji wywiadowczej o kryptonimie "Zen”, ma jeszcze jeden, aktualny wymiar. Wpisuje się w atak na śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w 2007 roku ujawnił w raporcie, sygnowanym przez Antoniego Macierewicza, dezinformowanie najwyższych władz państwa oraz niebezpieczeństwa dla kraju i polskich żołnierzy. Bowiem powierzenie akcji – „osłony wywiadowczej”dla polskich żołnierzy w Afganistanie – płk. Aleksandrowi Makowskiemu, byłemu oficerowi SB, który w PRL rozpracowywał Radio Wolna Europa, a w latach 80. NSZZ „Solidarność”, który w 1990 roku został negatywnie zweryfikowany, mogło stać się za wiedzą gen. M.Dukaczewskiego i ministra Jerzego Szmajdzińskiego, który wówczas pełnił funkcję szefa MON.
Spektakularne umorzenie w lipcu 2010 roku przez Prokuraturę Wojskową ciągnącego się dziesięć lat śledztwa ws. związków szefów WSI ( gen. K.Malejczyka i kontradmirała K.Głowackiego) z nielegalnym handlem bronią z lat 90., nastąpiło również w idealnym czasie, po katastrofie smoleńskiej, wygranych przez Bronisława Komorowskiego, przeciwnika rozwiązania WSI, wyborach prezydenckich, gdy szefem Naczelnej Prokuratury Wojskowej był gen. Krzysztof Parulski, który miesiąc po umorzeniu odebrał z rąk prezydenta generalskie szlify. Szczególne zasługi w umorzeniu śledztwa miał też b.szef MON Bogdan Klich, który nie skorzystał z przysługującemu mu odwołania do prokuratury wojskowej, w wyniku czego decyzja o umorzeniu się uprawomocniła.
Atak na prawdę i zemsta na jej „poszukiwaczach i odkrywcach” przybiera rozmiary niespotykane w demokratycznych państwach. Atakowani są historycy z IPN, którzy upowszechnili skrywaną przez WSI niewygodną prawdę o jej sowieckim i przestępczym działaniu, uderza też, a może przede wszystkim w twórcę Raportu, a bierze w obronę ludzi służb, którzy nadal nie tylko sterują polskim biznesem, ale i mają możliwość sterowania państwem, desygnowania ministrów czy inwigilacji oraz, jak widać, dyskredytowania opozycji. Nazwanie agentów po imieniu, wskazanie, że w służbach istnieją nadal ludzie, szkoleni w Moskwie przez sowiecki wywiad, którzy podczas zimnej wojny zajmowali się działalnością szpiegowską przeciwko państwom NATO, przekłada się na decyzje o umorzeniach, ale też na ciche przyzwolenie rozmieszczenia rosyjskich rakiet dalekiego zasięgu w obwodzie kaliningradzkim. Uruchamia nie tylko zemstę powodowaną strachem, ale i działania o wiele poważniejsze i tragiczniejsze w skutkach. Wobec nich zwolnienie z pracy w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym doktora D.Książka, który pracował w Smoleńsku przy identyfikacji zwłok i podzielił się prawdą w filmie Anity Gargas „Anatomia upadku”, wydaje się jedynie mało groźnym wstępem. Bo trzeba pamiętać, że tylko Bóg jest miłosierny i przebacza. Przestępcy – nigdy.

Tekst opublikowany w ogólnopolskim tygodniku "Warszawska Gazeta"

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image Proponuję oryginalne danie: SŁOWA W SOSIE OSTRO-GORZKIM,produkt ciężko strawny i kaloryczny, okraszony szczyptą humoru i odrobiną ironii. ================================================= Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Autor "że żeby", "gdyż ponieważ". Widać, że Autor był gimbem. Jedynie, czego nauczyły...
  • @ALEKSANDER CHŁOPEK - OUTSIDER221 I znowu kłamstwo: "Jeszcze tu nikt nie widział, więc i nie...
  • @Autor Miał Pan zniszczyć UE, ew. zrobić z niej burdel, a tu co? Podkulił Pan ogon i...

Tematy w dziale