Dla przypomnienia jeden fragment tekstu dzisiejszego bohatera prawicy :
Śmiertelnie groźny mit
Przeczytałem „Politykę” i się wzruszyłem. Polały się łzy me rzewne, po policzkach brykały, po brodzie spływały. Nareszcie. Wyblakłe nieco wąsate sumienie polskiego dziennikarstwa i niedoszły dziennikarz XX-lecia wspólnie znaleźli dla mnie miejsce w „Gazecie Wyborczej”. Bóg zapłać.
Niezwykła to zaiste sytuacja. Z jednej strony Jarosław Kaczyński w czambuł wyklina i od hiperoportunistów wyzywa – pardon, zapomniałem, że w ustach prezesa PiS na wyzwiska miejsca nie ma, sama prawda i rzeczywistość z nich spływa; z drugiej Michnik z Żakowskim rozgrzeszenia udzielają. A wszystko z jednego powodu: z mojego braku wiary w to, że pod Smoleńskiem doszło do zamachu. Sceptycyzm ów, szczery, prawdziwy, niewymuszony, a jeśli ktoś trud by sobie zadał, konsekwentny, w takie dziwne mnie tarapaty, widzę, zaplątał.
całość :
http://blog.rp.pl/lisicki/2010/11/19/smiertelnie-grozny-mit/


Komentarze
Pokaż komentarze (1)