Czy Kijów blokuje dostawy rosyjskiego gazu do Europy?
Moskwa chwyta się każdego sposobu, żeby uderzyć w Ukrainę! Na froncie nie ma się czym pochwalić. Po raz pierwszy od 2023 roku Ukraińcy wyzwolili więcej terytorium niż stracili. Zima się kończy, ataki terrorystyczne na infrastrukturę energetyczną i ciepłowniczą przestały przynosić zakładane efekty. Ukraina, pomimo ogromnych strat, zwycięsko wyszła z tej ciężkiej próby. NATO (za wyjątkiem Węgier, Słowacji i Donalda Trumpa) nie ustaje we wzmacnianiu możliwości obronnych Kijowa. Na pewno powoduje to frustrację Kremla. Plan zajęcia Ukrainy spalił na panewce. Nie udało się również doprowadzić do izolacji Prezydenta Zełeńskiego na arenie międzynarodowej. Pozostaje tylko wojna propagandowa, prowadzona bardzo konsekwentnie i często skutecznie. Moskiewscy specjaliści od zatruwania umysłów codziennie uderzają fałszywymi historiami, które mają zochydzić Kijów w naszych oczach. Nieważne jak absurdalne jest kłamstwo – najważniejsze, żeby zasiać wątpliwość, wzbudzić niechęć lub wręcz nienawiść do Ukraińców.
Rozpoczęta 28 lutego 2026 roku wojna z Iranem postawiła paliwa na pierwszym miejscu na liście strategicznych wyzwań dla Europy. Obok ropy naftowej gaz zajmuje najważniejszą pozycję na liście potrzeb gospodarczych. Ceny poszybowały bardzo wysoko i możemy założyć, że jeszcze poszybują. Brak realnej perspektywy natychmiastowego zakończenia działań wojennych podsyca tylko spekulacje cenowe i polityczne. Od ceny paliw zależy cena wszystkich produktów. Stoimy na skraju wielkiego kryzysu gospodarczego. Ta wojna również przyniesie bardzo dużo konsekwencji w śiatowej polityce. Donald Trump zasługuje na „Pokojowego Antynobla” i prawdopodobnie to Stany Zjednoczone zapłacą największą cenę za jego decyzje.
Moskwa, jak zwykle w takich sytuacjach, rozpoczęła kolejną fazę antyukraińskich operacji dezinformacyjnych. Tym razem robi to pod hasłem: „Kijów próbuje zablokować dostawy gazu do Europy gazociągami Turk Stream i Blue Stream.” Te rurociągi łączą Rosję z Turcją. Są ułożone na dnie Morza Czarnego we wschodniej jego części. Jest to wspólna inwestycja Moskwy i Ankary. Polityka Turcji wprawdzie jest – z polskiego punktu widzenia – zbyt miękka w stosunku do Rosji. Ale daleko jej do wyczynów Budapesztu i Bratysławy. Warto się pochylić nad tym problemem, Po pierwsze – w imię czego Ukraina miałaby konfliktować się z Turcją, wszak blokowanie dostaw gazu tymi gazociągami uderzałoby w ekonomiczne interesy Ankary. Po drugie – jak miałaby taką operację przeprowadzić? Sabotaż? Na pewno taka operacja jest wykonalna dla Ukraińskich Sił Zbrojnych. Tylko korzyści z tego byłyby wątpliwe. Konflikt dyplomatyczny z Ankarą to minimalna cena, którą Kijów musiałby zapłacić. A może to Moskwa przygotowuje operację uszkodzenia gazociągów, żeby winą obciążyć Prezydenta Zełeńskiego? Świat potrzebuje gazu, ponieważ wojna z Iranem przerwała dostawy tego surowca z Zatoki Perskiej. Jedną z jeszcze funkcjonujących dróg są Turk Stream i Blue Stream. I w takiej sytuacji ta „nieobliczalna Ukraina”, która z nienawiści do „pokojowo nastawionej Rosji” niszczy te dwie funkcjonujące arterie pompujące „życiodajny gaz” do Turcji. Taka operacja przyniesie zysk tylko Putinowi! Polityczny, pomieważ zwiększy szansę na izolację Ukrainy! Ekonomiczny, ponieważ ceny gazu jeszce bardziej wzrosną!


Komentarze
Pokaż komentarze