"Chętnie namówiłbym polskich kibiców, żeby w tym przemarszu uczestniczyli, bo tak naprawdę jest to rocznica ostatecznego pogrzebania Związku Radzieckiego"- tak premier skomentował zapowiedzi rosyjskich kibiców, którzy chcą 12 czerwca manifestować w Warszawie.
- Po pierwsze to nie jest rocznica ostatecznego pogrzebania Związku Radzieckiego, bo żył on jeszcze półtora roku i wierzgał (m.in. Pucz Janajewa w sierpniu'1991). Oj, historyk, historyk!
- Po drugie większość Rosjan jednak żałuje samorozpadu ZSRR. Może nawet nie tyle żałuje, co nostalguje po szarym, ale w miarę spokojnym, bezpiecznym socjalnie okresie "sowka". Nie zmieniło się tam tak wiele, aby przeżywać radość z tego przemoczwarzenia, zdaniem wielu. Powodów jest dużo (m.in. obecny syf putinowskiej Rosji) i to bardzo skomplikowana materia.
Jednak faktem jest, że tylko mała część społeczeństwa rosyjskiego cieszy się z tego faktu.
Po trzecie - stosunkowo znikoma liczba Rosjan wie z jakiej okazji 12 czerwca jest świętem państwowym i nie czuje się z tym świętem emocjonalnie związana.
Po czwarte - Polacy na ogół nie czują wielkiej sympatii do swych wschodnich sąsiadów, więc na spontaniczną, wspólną radość z ich święta-nieświęta bardzo ciężko liczyć.
A wspólne maszerowanie - (pod jakimi hasłami? pod jaką muzykę? może rosyjkiego hymnu, który za Putina przejął muzykę hymnu ZSRR "Na ch.. nam swoboda, ruskiego naroda..." ) - może stać się zarzewiem konfliktów, które mogą się niebezpiecznie skomulować.
Podsumowując - najlepiej będzie jak damy ich gościnnie spokój i pozwolimy na spokojne przejście na stadion i z powrotem
Najważniejsze aby nie spełnił się scenariusz, który mógł zostać napisany przez mistrzów prowokacji.
Nawet moskiewskie tytuły, bynajmniej nie propolskie, zastanawiają się:
"Warszawa jest dość dziwnym miejscem do organizowania hucznych obchodów Dnia Rosji, zwłaszcza uwzględniając to, że mało kto obchodzi to święto w Moskwie lub Petersburgu."
http://mn.ru/oped/20120608/320087396.html
A zatem skąd taka determinacja rosyjskich kibiców, by narodowo maszerować właśnie w Warszawie? To jest mocno niepokojące w idei tego marszu, choć zabronić go nie można było w żaden sposób.
Ale może być nawet śmieszny kontrast - rosyjska (opozycyjna) demonstracja w Dzień Rosji w Moskwie zostanie zabroniona przez władze, a rosyjska (jaka? tego nie wiemy) przejdzie po Warszawie... SPOKOJNIE.
Wtedy dopiero ktoś się wscieknie - pałowanie, gazy i areszty w Moskwie, a w tym samym "Dniu Rosji" w Warszawie (tak skutecznie załatwionej latem'44 przez nieistniejące dziś mocarstwo) gościnnie przyjęty marsz Rosjan - BEZCENNE! O co apeluję i błagam wręcz!
W tym temacie gwoli tła politycznego moja poprzednia notka - polecam : "Marsz rosyjskich kibicow próbą prowokacji która nie przejdzie"


Komentarze
Pokaż komentarze (54)