W sowieckiej mitologii było takie pojęcie jak „nasza odpowiedź Chamberlainowi” [= Наш ответ Чемберлену]. Chodziło o rzekome oburzenie sowieckiego społeczeństwa wywołane propagandową histerią prasy na notę protestacyjną ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii w 1927 r.
W genialnej satyrze Ilfa i Pietrowa „12 krzeseł” jest wykorzystana ta ówcześnie bieżąca sprawa – bohater wpada na pomysł namalowania obrazu na którym grupa czerwonych kozaków oburzona antysowiecką polityką brytyjskiego ministra pisze jemu zajadły list.
Takim propagandowym biciem piany wydała mi się z początku rosyjska (właściwie putinowska) odpowiedź Chamberlainowi na amerykańską tzw. ustawę Magnitskiego zabraniającą rosyjskim urzędnikom zamieszanym w morderstwo antykorupcyjnego działacza Siergieja Magnitskiego wjazdu do USA i korzystanie z tamtejszych dobrodziejstw (m.in. bankowych).
Otóż rosyjska partia władzy (nazywana w społeczeństwie partią oszustów i złodziejów) wymyśliła iście antyamerykański rewanż – zabroniła rosyjskim sierotom być adoptowanym przez obywateli USA. Prawie jak z tymi na złość babce odmrożonymi uszami, tylko że uszy to nie Putina, a biednych rosyjskich sierot, których nikt w wielkiej Rossiji nie chce zaadaptować.
Teraz nie wiem czy to działanie bardziej śmieszne (kompromitujące tzw. ustawodawców) czy obrzydliwsze?
Przypomina się Pietrzakowskie : „A jak w 1981 r. wprowadziliśmy sankcje dla nauki i gospodarki amerykańskiej..."
Ale oprócz kolejnej kompromitacji władz Rosji widać straszna krzywdę wyrządzoną rosyjskim sierotom, naturalnym i społecznym, którym zamyka się drogę do wymarzonego, lepszego świata.
Duża część adoptowywanych przez Amerykanów dzieci to dzieci kalekie, dla których w putinowskiej Rosji nie ma ani serca, ani środków (a jak środki się znajdują, to są od razu rozkradane przez bezkarnych urzędników, np. w fałszowanych przetargach), nie mówiąc o takich podstawowych w cywilizowanym świecie rzeczach jak podjazdy i rampy dla inwalidów, a nawet zwykłej ludzkim do nich stosunku.
Komentarz niezależnej rosyjskiej publicystki Julii Latyniny - dobitny, ale słuszny:
"партия жуликов и воров не хочет довольствоваться званием только партии педофилов (а напомню, что педофилов там достаточно в ее рядах), и вот хочет прибавить к нему звание партии детоубийц. Вот, Валера Панюшкин замечательно заметил, что знает только 2 организации на свете, которые чтобы напугать врагов, гробят собственных детей – Хамас и «Единая Россия». Ну, исторически был еще царь Ирод. http://echo.msk.ru
"Partia oszustów i złodzieji nie chce byc określana tylko jako partia pedofilów (a przypomnę, że pedofilów tam nie mało) i pragnie dodać do tego określenie jeszcze PARTIA DZIECIOBÓJCÓW.
Walery Paniuszkin zauważył, że zna tylko 2 organizacje na świecie, które aby postraszyć wrogów mordują własne dzieci - Hamas i "Jedina Rossija". No i w historii był jeszcze król Herod"
P.S. W mojej osobistej ocenie czeczeńskich bojowników terrorystów kamieniem milowym było wzięcie przez nich za zakładników i żywe tarcze cudzych dzieci. Po Biesłanie nie współczułem już ich wybijaniu. Wzięcie SWOICH DZIECI w charakterze zakładników przez rządzących Rosją wydaje mi się już niebezpieczną psychiczną dewiacją, niczym rodzica który przykłada nóż do gardła swojego dziecka i żąda miliona okupu, lub żeby go sąsiedzi szanowali. Takim ludziom zawierzyć jakiekolwiek śledztwo mogli tylko beztroscy idioci lub skutecznie szantażowani przez dewiantów.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)