Problem cypryjskiego kryzysu teoretycznie rozwiązano. Na początku szło jak po przysłowiowej grudzie - tamtejszy parlament nie zgodził się na niezaplanowane opodatkowanie wszystkich wkładów bankowych na wyspie, po czym przedstawiciele rządu udali się po pomoc do Moskwy. Ta jednak była uprzedzona przez kanclerz Merkel, że taka pomoc nie będzie w smak walutowej Unii Europejskiej (czyli Niemcom). Rzeczywistej pomocy więc Cypryjczykom nie zaproponowano. W rezultacie minister finansów wrócił do Nikozji i zaproponował idealny dla miejscowych ciułaczy wariant - wkłady do 100 tys. Euro nie będą ruszane, za to te ponad 100 tys. będa pomniejszone o prawie 40%. Bije to przede wszystkim w rosyjskich właścicieli wkładów, którzy tam zostawili swoje wywiezione z Rossiji pieniądze, często zarabione niezbyt uczciwie. Sam premier Miedwiediew nazwał operację Unii "grabieniem wcześniej zagrabionego". Podobno Rosja jako państwo i Rosjanie nowobogaccy mogą stracić na tym od 12 do 18 mld Euro.
Po rezultatach podobnych kryzysów walutowych w Islandii i Irlandii, w których przepadły również rosyjskie miliardy można odnaleźć w tym następującą prawidłowość - sprytny niemiecki księgowy łeb zwala na lekkomyślnego, "uczciwego inaczej" rosyjskiego dorobkiewicza koszty europejskiego kryzysu, wywołanego również nadmiarem rosyjskich gazo-jewrików wywalonych tam prawie jak z worka na podłogę (bo w Rosji tych pieniędzy nie można było przetrzymywać). W sumie lepiej utrzymać pewne 70% niż borykać się z realną możliwością utraty 100 % + jeszcze wyrok za przestępstwo fiskalne.
Cypr jednak przestanie być cichą przystanią finansowego świata EurAzji - wszystkie te wstrząsy zmniejszyły zaufanie do niego, a żyjący z off-shora obcokrajowcy niechybnie opuszczą wyspę Afrodyty.
Konkretnie Putinowi spadek zaufania do tego popularnego celu wywozu rosyjskich miliardów jest również na rękę - część z tych wywożonych co miesiąc 10 mld zostanie na "rodinie".
EUROpa (czyli Niemcy + przystawki) - zadowolona - kryzys zagaszono w dużej części cudzymi pieniędzmi, a w obszarze EURO i UE zlikwidowano (zmniejszonio znaczącą) atrakcyjny cel unikania płacenia podatków, które powinny zostawać w Europie.
Cypryjczyjcy nie stracą nawet 10% swoich skromnych, do 100 tys., oszczędności.
Prawie wszyscy powinni być zadowoleni.
Ale mam kilka pytań na przyszłość niedaleką:
- Czy podobne czyszczenie niezbyt legalnych rosyjskiego pochodzenia pieniędzy nie powtrórzy się np. w Hiszpanii i Portugalii, gdzie też ich ulokowano sporo? (większość w nieruchomości, stąd tamtejsze nadmuchanie cenowe)
- Czy z obszaru UE nie umkną finansowe zapasy do bardziej pewnych miejsc, np. Dalekiego Wschodu?
- Czy Rosja nie będzie próbowała się odegrać na UE (= Niemcach) i jak?
- Czy w Polsce nie mogą być przedsięwzięte podobne "opodatkowania" w razie kryzysu systemu bankowego? Oczywiście bardzie okrutnie, wszak mamy grubą skórę, np. -30% od wszystkich wkładów powyżej średniej krajowej?


Komentarze
Pokaż komentarze (33)