Minister kultury z PO Zdrojewski popiera ideę powstania w Wejherowie muzeum
ofiar mordu piaśnickiego, ale
nie przekaże na ten cel dotacji. W liście do inicjatorów powstania placówki sugeruje, że sprawą powinien zająć się np. lokalny bądź regionalny samorząd.
Dziwne brzmi to oświadczenie w kraju, w którym nie brakuje funduszy na przypominanie o Zbrodni Katyńskiej (zamordowaniu oficerów Wojska Polskiego, którzy poddali się Sowietom) niemal na każdym kroku, w każdym mieście, choćby pośrednio lub wcale nie związanym z tym tematem, nawet przez brak zamieszkałych w nim potomków ofiar tej zbrodni...
Przypomnijmy, że tenże resort kultury wsparł polsko-rosyjską produkcję Pasikowskiego "Pokłosie", a żałuje środków na muzeum ofiar za wierność Polskości ...
Przy okazji ciekawy temat rosyjskiego dofinansowania filmów (w tym i polskiego "Pokłosia") - reżyser A.Mindadze chciał nakręcić film "Miły Hans, drogi Piotr" o sowiecko-niemieckiej przyjaźni pierwszych dwóch lat II wojny światowej 1939-41. Minkulta, znany stalinista Miedinski Władimir zażądał przeniesienia czasu akcji filmu na bardziej odległe od II wojny lata 20/30-te, inaczej nie dostanie film dotacji. Reżyser się sprostytuował.
Tak to się robi w tuskowym ideale - putinolandii.
Może Muzeum Piaśnickie uzyskało by ministerialne dotacje, gdyby wzorem innych instytucji przekazywały następującą narrację - 1.IX.1939 nazistowskie państwo napadło ze wszystkich 3 stron na faszystowską Polskę, której uciskani Ukraińcy, Białorusini i Żydzi zostali wyzwoleni przez zwycięską Armię Czerwoną. A mordy piaśnickie są prowokacją wymierzoną w sojusze i przyjaźń między narodami...
"41 instytucji podległych Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego otrzymało w 2012 r. od resortu 756 mln zł. To o 12 proc. więcej niż w 2011 roku – poinformowała podczas posiedzenia sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu wiceminister kultury Małgorzata Omilanowska.
Te jednak już wcześniej podkreślały, że nie są w stanie podołać finansowo zadaniu, mimo że popierają pomysł. Muzeum chcą utworzyć potomkowie rodziny, której członkowie zostali zamordowani przez hitlerowców w Lasach Piaśnickich w 1939 r.
Na siedzibę proponują swój dom w Wejherowie. W czasie wojny była tu lokalna siedziba gestapo. Stąd zarządzano organizacją mordów w Piaśnicy, a w piwnicach domu magazynowano odzież i inne przedmioty zabrane ofiarom.
Na przełomie 1939 i 1940 roku hitlerowcy zamordowali od 12 do 14 tys. osób, głównie Polaków, inteligentów i działaczy. W miejscu mordu znajduje się dziś symboliczny cmentarz z krzyżami oznaczającymi masowe groby.
Przed dwoma laty w Wejherowie, w miejscu, gdzie zjeżdża się z głównej drogi w kierunku cmentarza, stanęła też symboliczna Brama Piaśnicka. Proponowany na muzeum dom stoi naprzeciw Bramy Piaśnickiej. Dom zbudował w latach 20. ubiegłego wieku Franciszek Panek, zmarły kilka lat przed II wojną światową lekarz i lokalny działacz. W 1939 r. willę zajęli Niemcy, a po wojnie wróciła do potomków rodziny doktora Panka. Chcą oni sprzedać dom na siedzibę przyszłego muzeum.
Pomysł utworzenia placówki poparły m.in. miejscowy samorząd, marszałek woj. pomorskiego, zrzeszające rodziny ofiar Stowarzyszenie Rodzina Piaśnicka, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, gdański IPN, a także miejscowi posłowie, w tym Jerzy Budnik oraz dyrekcja Muzeum Stutthof
http://www.radiogdansk.pl/index.php/wydarzenia/item/4198-minister-zdrojewski-nie-da-pieniedzy-na-nowe-muzeum-w-wejherowie.html
Grześ Giz3miasto upomina się o pamięć dla tego mniej znanego Katynia, gdzie wymordowano prawie całą pomorską inteligencję. Ma rację, powinniśmy zadbać o pamięć o Piaśnicy. Nikt inny za nas tego nie zrobi.
Komentarze
Pokaż komentarze (11)