Czterech z pięciu poległych w Kijowie demonstrantów to ofiary tzw. "nieznanych snajperów". To ukraińska odmiana polskiego "seryjnego samobójcy". Na wyjaśnienie kto zabił tych młodych ludzi, w kraju gdzie przez 10 lat nie wyjawiono i nie osądzono morderców czołowego opozycynego dziennikarza Gongadze, a od 7 lat "trwa" śledztwo po zabiciu głównego konkurenta Janukowicza do liderstwa wschodniej i całej Ukrainy (pochodzącego z Charkowa Jewgienija Kuznariowa kula myśliwska po odbiciu się od brzozy ugodziła celnie śmiertelnie w samą skroń) - nikt na Ukrainie nie liczy.
Komu najbardziej mogło zależeć na śmierci ukraińskich demonstrantów? Dla kogo śmierć to ludzi to tylko polit-technologiczna operacja dla wyższych celów?
Paradoksalnie na pewno te tragedie nie są korzystne ani dla tłumiących protesty Berkutowców, ani dla ich herszta ministra spraw wewnętrznych Zacharczenka, ani tym bardziej dla prezydenta Janukowicza. Powody oczywiste - męczennicy tylko dają żaru i siły do zemsty buntowników. A radykalnych i twardych Ukraińców nie zastraszą.
Dla opozycji jednak ci męczennicy nie są niezbędni. Gdyby ofiary śmiertelne pojawiły się na fali narastającego oburzenia dziką brutalnością władzy po pobiciu pierwszego studenckiego Euromajdanu na Placu Europejskim, czy nawet bardziej po wyraźnej prowokacji specsłużb (czyich?! - sic) na ulicy Bankowej pod Admistracją Prezydenta 1 grudnia, to miałoby one sens logiczny - ze zbrodniczą władzą nie rozmawiamy, tylko z nią walczymy, zajmujemy wszystkie jej budynki i najlepiej ludzi władzy jako zakładników czy więźniów.
Teraz jednak, gdy góra opozycji usilnie chce z władzą dogadać się, wysuwając całkiem normalne jak na opozycję żadania - wycofanie dyktatorskiego prawa uniemożliwiającego demokratyczną możliwość krytyki władz oraz ogłoszenie przedterminowych wyborów parlamentarnych i prezydenckich, te ofiary nie mają z punktu widzenia sensu. Nie widzimy wśród liderów opozycji chęci szturmu budynków rządowych, wręcz przeciwnie - wygląda to na samoograniczającą się rewolucję. Być może z braku sił, być może są inne okoliczności (np. groźba Janukowicza, że w przypadku wyrzucenia go z Kijowa przeniesie "emigracyjną" siedzibę prezydenta i rządu (wybranych w legalnych wyborach!) do pobliskiego Rosji Doniecka i oderwie wschodnią i południową część od reszty Ukrainy).
Jeśli nie Berkut samorzutnie, Janukowicz ani opozycja, to kto? Nie wierzmy postsowieckim proputinowskim przekaźnikom, że to ambasador USA w Kijowie za 1 mln U$D zorganizował tą krwawą jatkę, aby zaszkodzić Rosji przed świętem Olimpiady Władimirowny [= córki Władimira, po rosyjsku]. Ale skoro oni tak głoszą, to znaczy, że "na złodzieju czapka gore...
Sukces kijowskiego Majdanu mógłby stać się zaraźliwy i śmiertelnie niebezpieczny dla sąsiedniego Ukrainie dyktatora. Mógłby wskazać jego obywatelom / poddanym, jak należy pokojowo i konsekwetnie walczyć o swoje podstawowe prawa - do godności, wolności, prawa wyboru. Uczciwości, prawdy, przyzwoitości.
Taki przykład mógłby być śmiertelnym tchnieniem dla imperium budowanego na kłamstwie, przekupstwie i zastraszaniu. Dlatego kwestią życia i śmierci jest dla tego reżimu jak największe skompromitowanie idei wolnościowego, obywatelskiego Majdanu. Dlatego putinowskie media opisują go jako "sabat ekstremistów, faszystów, bandytów, terrorystów opłacanych przez wrogów Rosji i ludzkości czyli Zachód i USA".
W ideale putinowskiej propagandy jest jego klęska, ale klęska odstraszająca, która niczym zmasakrowany trup buntownika na centralnym placu będzie pokazywać do czego prowadzą takie oddolne, spontaniczne działania. Takim strachem mają być trupy i obrazki wojny domowej z ulic Kijowa. Żeby pierwszą i jedyną myślą jego poddanych było: "Żeby u nas coś takiego nie powtórzyło się!" Już na 2 miesiące przed obecnymi wydarzeniami rosyjska rządowa telewizja informowała o "kilkudziesięciu zabitych w Kijowie jako zemsta Polaków i Szwedów" . Autentyczne! Link tu.
Drugim skutkiem śmiertelnych ofiar na Ukrainie może być (czy już jest) gwałtowna radykalizacja opozycji, wojna domowa i w konsekwencji rozpad państwa, co wydaje się głównym celem tego imperium. Bo bez choćby części Ukrainy, szybko przestanie być nawet takim iluzorycznym imperium jakie udaje w tej chwili.
W temacie notki polecam szczególnie: "Brzeziński: Janukowicz nie ma szans w uczciwych wyborach" oraz "Anatomia prowokacji 1 grudnia Kijów. "Kilkudziesięciu zabitych"
Ukraińcy proszą wolny świat o wsparcie:
AAB 26/01 https://www.youtube.com/watch?v=A3vGFeVTB6s


Komentarze
Pokaż komentarze (34)