witas1972
Wszystko będzie w porządku. Na nim oparty jest świat.
87 obserwujących
717 notek
1334k odsłony
2615 odsłon

Profesorowi Śpiewakowi (ur.1951) od doktora Ringelbluma (-1944) i Władysława Bartoszewskie

Wykop Skomentuj36

Profesor Paweł Śpiewak (ur. 1951 r.), dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, oznajmił, że "nie może znieść retoryki ratowania Żydów przez Polaków". Bo to element propagandy.
   Dodał, że "mur między Polakami a Żydami był realny, a wojna, która oddaliła Żydów od Polaków, ten mur tylko wzmocniła". – Są ocaleni, ale ci, którzy ratowali byli wydawani przez sąsiadów. Na jednego ratującego Żydów Polaka, było kilku szmalcowników (...)" 

  I tu chciałbym zapytać pana profesora, zarazem dyrektora Instytutu Historycznego, jakie dokumenty pozwalają mu podawać ex catedra swojego stanowiska i tytułu naukowego taką skalę kilku polskich szmalcownikow przypadających na jednego Sprawiedliwego?

   Jedną z najbardziej fundamentalnych prac dotyczących Zagłady Żydów na okupowanych terenach polskich i ich ukrywania przed NIEMIECKIM wymiarem sprawiedliwości jest Archiwum doktora Emanuela Ringelbluma, który od 1939 roku gromadził dokumenty i raporty na ten temat. Od lutego 1943 roku ukrywał się po "aryjskiej" stronie murów getta i kontynuował swoją dziejopisarską misję. Napisał w niej m.in.:

   "Trudno ustalić liczbę Żydów ukrywających się w kraju. W Warszawie mówi się o ok.15 tysiącach, a w całym kraju ok. 30 tysiącach. Idealistów chroniących Żydów znajdujemy nie tylko wśród umęczonej inteligencji polskiej, ale też wśród najniższych warstw, wśród służby domowej, robotników, chłopstwa.”
(dalej idą przykłady, m.in. obok prof. Kotarbinskiego, Paweł Harmuszko, chłop spod Grodna)

   Musi (czy aby na pewno?) dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego (od 2009 r. im. Emanuela Ringelbluma) wiedzieć, że w jego archiwum znajduje się relacja Wandy Grossmanowej, matki Witolda Jedlickiego (po wojnie napisał głośne "Chamy i Żydy"), w której to relacji czytamy:

   "Szkodzeniem ukrywającym się Żydom zajmowały się jednostki najbardziej zdemoralizowane i ten proceder powszechnie uznawany był za haniebny (...). Ale wystarczał 1 taki osobnik na 1000, aby sterroryzować społeczeństwo i szerzyć strach przeciw udzielaniu pomocy. Mimo to osób udzielających takiej pomocy było wiele, nikt tego dokładnie zliczyć nie potrafi, jednak należy przyjąć, że na 1 ukrywającego się Żyda przypadało co najmniej kilka, a nawet kilkanaście osób pomagających, organizujących jedzenie, lekarstwa, dokumenty, kontakt ze światem zewnętrznym, itp."

   Czyli pomagających Żydom podczas Zagłady musiało być na terenach polskich co najmniej 300-400 tysięcy ludzi.
Szmalcowników mogło być - ilu? Na pewno kilkunastokrotnie, jeśli nie kilkudziesięciokrotnie mniej niż ukrywających się Żydów. Bo przecież nie mogło być szmalcowników bez Żydów.
Niechętni polskiej narracji historycy żydowscy, np. prof. Engelking twierdzi, że tylko jedna trzecia ukrywających się Żydów przeżyła. Czyli ukrywających się musiało być co najmniej 150-180 tys. ludzi.
Odpowiednio mniej musiało być, logicznie biorąc, szmalcowników. Kilka, maximum kilkanaście tysięcy szumowin. Nawet jeśli 20 tysięcy, to nijak nie potwierdza Śpiewakowego fałszu "Na jednego ratującego Żydów Polaka było kilku szmalcowników".

   Autorytetem dla profesora Śpiewaka profesor Władysław Bartoszewski powinien być. Oto co napisał Nieodżałowany "Bydłomatołek" we wspólnym, z Zofią Lewinówną, dziele "Ten jest z ojczyzny mojej":

   "Nie wolno negować ani przemilczać krzywd wyrządzonych Żydom w latach okupacji przez tych Polaków, którzy znaleźli się na marginesie własnej społeczności i współpracowali z okupantem na szkodę Żydów, jak i na szkodę dopomagających im chrześcijan. Ale zawsze trzeba pamiętać, że jedna menda, jak zawsze w podobnych czasach, mogła więcej napsuć, aniżeli tysiące porządnych ludzi naprawić. Legitymuje nas fakt, że z wyjątkiem nielicznych faszystów i ONR, całe polskie społeczeństwo pomagało Żydom, zwłaszcza po1942 r. , choć nie było za to kary poniżej kary śmierci
i
    "Stworzenie w Polsce przez władze hitlerowskie podstaw formalnych do karania śmiercią choćby za podanie Żydowi szklanki wody, a obozem koncentracyjnym za niedoniesienie o fakcie ukrywania się Żyda i BEZWZGLĘDNE EGZEKWOWANIE TYCH ZARZĄDZEŃ."

   “Dla utrwalenia w pamięci kilku choćby nazwisk wspomnę trzech prawników podpisanych m.in. pod wyrokiem śmierci na kobietę, »która dała żydowskiemu dziecku mleka oraz udzieliła mu gościny. Autorami tej sentencji byli: przewodniczący Sondergericht-u dr Leitsmann oraz sędziowie Mohr i Knoll." ( J.Grabowski, "Ja tego Żyda znam!...")

  Jeszcze a propos wspomnianego przez dyrektora Śpiewaka muru oddzielającego Polaków i Żydów.
Owszem, ten mur był realny, powstał w 1940 roku, wykonany nawet., o zgrozo!, przez polskich (i żydowskich) murarzy.
image

Ale historykowi, wprawdzie, jak podaje wiki - historykowi idei, chyba nie trzeba przypominać, na czyj rozkaz został w pierwszym roku NIEMIECKIEJ okupacji Polski wzniesiony.
  A prócz tego muru, tych murów z cegły w całej okupowanej przez Niemców Polsce były ustanowione i bezwzględnie egzekwowane o wiele straszniejsze zapory:
image
image

Wykop Skomentuj36
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka