Właściwie to resorciaki nie mają już innego wyjścia tylko zwrócić się do wujków, cioć z resortu sądowego i zakazac wydawania tej książki. Przecież to taki proste. Wystarczy jeden telefon do sedziego Milewskiego z Gdańska albo szepnąć słówko sędziemu Tulei. Panowie mają dużą praktykę w tych sprawach. Na pewno nie opuszczą resortowych kolegów...
Szkoda tylko, że brat Adama Michnika już nie sądzi. Ten by się nie bawił tylko od razu do piachu posłał autorów...


Komentarze
Pokaż komentarze (22)