Antysystem
Sam przeciwko systemowi
19 obserwujących
66 notek
271k odsłon
  80   0

Trzy góry

Próbuję sobie przypomnieć jak i gdzie chodziłem w zeszłym tygodniu, po lesie zasadniczo, bo inne chodzenie, cóż tu wspominać i jaka przyjemność, żadna. W jakie dni i jaka trasa. Leżę jeszcze i próbuję przypomnieć sobie. Wtorek rynek, na pieszo tam i z powrotem, bilety kosztują 8 zł, tzn dwa po 4 zł, ukraińcy mają darmowe przejazdy. Jeszcze nie emeryt więc nie mam zniżek, migawka roczna ponad 1 tys zł. Nie kupię i koniec. Na rynku zakupy za kilkanaście zł więc jaki sens ekonomiczny, gdybym zapłacił za bilety. Biedny ja polak no może nie polak, bo polak, cóż to znaczy, tutejszy raczej, a Polska mnie nie interesuje zwłaszcza taka jak dziś, gdy starzec Kaczyński przepełniony nienawiścią do rosjan, uraz czysto osobisty, znów coś bredzi o Smoleńsku i płaszczy się przed ukraińcami, i wpycha nas wraz z swoją partią i nieudolnym premierem, prezydentem w sojusze i przyjaźnie, teraz amerykańsko-ukraińskie. Znów bredzi o Smoleńsku, nie wiem, nie znam się i nie wnikam ale osobiste urazy w polityce, skrajny osobisty egoizm oraz głupota tych na najwyższych stołkach, mierne i nikczemne. Miało jednak nic nie być o polityce. Poniedziałek Leroy Merlin, poszedłem, pieszo, później pojechałem na działkę, 4 zł bilet jednak, żona dzwoniła z pretensją, że ja tylko do lasu,  więc pojechałem do niej na działkę trochę pomóc. Wtorek, środa ciepło i piękna pogoda. Wtorek rynek. Środa las. Czwartek Auchan, dwa bilety po 4 zł, kupiliśmy tanie stołki do kuchni, a po południu las. Piątek, sobota śnieg i ochłodzenie, siedzę w domu. W oszę ukraińcy, ukraińska mowa, nie widzę aby bojkotowali, łażą i kupują. Zelensky powinien ich ukarać, bo chyba bojkot jest, a oni co olewają swojego wodza. Bojkotować powinni polacy a ukraińcy kupują. Znów polityka. Las, las, ale coś poplątałem. Trzy góry. Wtorek. Chyba we wtorek był rynek, później las, wtorek chyba, bo wtorek zupa na obiad, nie zjadłem po powrocie z rynku tylko las, Modrzew, tam pojechałem "na gapę" bo znów 4 zł, o nie, o nie, miałbym znów 4 zł wydać a ci ukraińcy za darmo. Na Modrzew w dwie strony na pieszo to byłbym wykończony i jeszcze do południa rynek. Czyli wtorek, środa Modrzew, a w czwartek też miał być Modrzew ale autobus odjechał i idąc do dalszych przystanków aby nie stać i nie czekać jak głupi zmieniłem zamiar i zamiast na Modrzew poszedłem do Arturówka, zresztą już zmiana pogody jeszcze słonecznie ale zimno i późno było. W Arturówku pustki, tylko na ławce siedział Grzesiu Hokeista, tak go określam, siedział na ławce, o dziwo, bo zawsze na rowerze. Grzesiu to dawny hokeista, Podhale a później ŁKS, kiedyś lat temu kilkanaście graliśmy w piłkę i stąd znajomość. Dawny zawodowy hokeista więc lubi aktywność fizyczną. Siedział i ja usiadłem, później minął nas "Jezus Chrystus" zbierający puszki po piwie z pojemników na śmieci przy alejkach w Arturówku. Pustki były, tylko my dwaj i ten Jezus, zarośnięty jak Jezus, stąd tak go określam. Długie włosy i broda, wysoki, szczupły. Znamy się tylko z widzenia, tzn ja go znam, widuję jak on idzie samotny w sytym tłumie pospolitych egoistów. Widzę go często od lat kilku. W tłumie to było w niedzielę, byliśmy z żoną w Arturówku, niedziela dla żony, piękna pogoda, tłumy mieszczan a i ukraińcy, bo w Prząśniczce mieszkają. Cała Prząśniczka ukraińska od wielu lat. W niedzielę też Jezus Chrystus zbierał puszki. Sam w tłumie, a tłum żarł, pączki, lody, parówki, gofry i nie żegnał się,  nie widział Go. Takie czasy, tacy ludzie. Teraz niektórzy modlą się do ukraińcow, nowa religia "neokonserwatywna". Ale miało być o trzech górach. Babia, Grzybowa, Kamienna. Zamykam oczy i widzę jak chodzę i którędy. Teren raczej pofałdowany, górki, dołki, podejścia i zejścia oraz wystające korzenie. Tak więc spasły mieszczuch raczej tam nie zagląda, zresztą trudno tam chodzi się. Poznać, obejść wszystkie ścieżki taki mam zamiar. 

Taki przydługi i nudny wstęp, o trzech górach jeszcze będzie, nic ciekawego dla gawiedzi, dla mnie tylko ciekawe...

Trzy góry, czyli wtorek i środa tam byłem a nie środa, czwartek. To właśnie próbowałem sobie przypomnieć  jakie dni tygodnia ale to przecież proste do przypomnienia. I jaka trasa,  to trudniejsze, jakie leśne ścieżki, o ile środa pamiętam dokładnie to wtorkowa trasa trochę zapomniałem, być może byłem zbyt zamyślony albo "czysto mechanicznie" chodziłem.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale