Z początku na mityngach się mądrzyłem, w końcu byłem świeżo po terapii, nauczony wszystkiego i nie piłem dwa miesiące spędzone w ośrodku. Byłem bohaterem, trzeźwym bohaterem i bardzo chciałem, żeby wszyscy mieli jak ja.
Myślałem wtedy, że powinienem dzielić się swoją mądrością, podobnież doradzać, na przykład jak sobie radzić z głodem. Aż dziwne, że tego tu nie wiedzą.
Na mityngach usłyszałem wiele mądrości: Daj czas czasowi, Obyś nie wytrzeźwiał za szybko i wreszcie: Zamknij usta, otwórz uszy.
Podczas kilku następnych mityngów nie mówiłem, tylko słuchałem. Zaczęło do mnie docierać coraz więcej i coraz bardziej otwierałem się na to wszystko.
A teraz największą przyjemność mam wtedy, gdy pojawia się ktoś pierwszy raz. I powie coś. Od Niego (czy Niej) mogę najwięcej się nauczyć. I to, przy okazji, jest największa radość.


Komentarze
Pokaż komentarze