W tych książeczkach, które czytamy na mityngach są takie fragmenty, które są wspaniałe i takie, z którymi nie wiem, co zrobić. I to jest jeden z tych fragmentów.
Tutaj, mam wrażenie, że chodzi po prostu o pierwszą tradycję: Nasze wspólne dobro powinno być zawsze na pierwszym miejscu; powrót do zdrowia każdego z nas zależy od jedności AA. Bardzo ważne - "jedności", a nie "jednomyślności". Alkoholicy są niesubordynowani, egocentryczni i emocjonalni. I nie uogólniam, te trzy cechy po prostu wydają mi się bardzo "popularne" we Wspólnocie AA. Wychodzą szczególnie podczas mityngów roboczych. Tych nie lubię, aczkolwiek są one świetną ilustracją powyższej tezy - jedność, choć nie jednomyślność. Wspólnie decydujemy i potem realizujemy. Jeśli komuś nie odpowiada, może zawsze zmienić grupę. Może też obrazić się i pójść pić. Może też próbować trwać w trzeźwości samotnie. Tylko to jest trochę tak, że pić samotnie jest łatwo. Trzeźwieć - cholernie trudno.


Komentarze
Pokaż komentarze