Na mityngach zgadzamy się mówić na temat problemów związanych z nadużywaniem alkoholu oraz doświadczeniami na drodze do wyzdrowienia z alkoholizmu.
Dla mnie oznacza to różne aspekty życia, bo nie zapominam, że jestem alkoholikiem. W pracy nie mogę zatopić się w niej, bo tacy jak ja powinni pamiętać, że trzeba unikać stanu określanego jako HALT: nie być zbyt głodny, zły, samotny i zmęczony.
Właśnie dbanie o takie małe, wydawałoby się, nieważne fragmenty życia jest mi potrzebne. Przekonałem się o tym kiedyś: nie jadłem prawie cały dzień, zakręcony w pracy i wiozłem Synka na trening - naprawdę czułem się jak pijany.
Dlatego, gdy ktoś na mityngu opowiada, że sprzątał wczoraj cały dzień - szanuję to. Tym bardziej, że swoje życie wciąż mam do posprzątania.


Komentarze
Pokaż komentarze