Na mityngach często słyszy się formułkę: Nie piję, bo chodzę na mityngi. Jest to tylko połowa prawdy, bo samo chodzenie na mityngi nie wystarczy. Trzeba jeszcze bardzo chcieć i pracować na trzeźwienie, codziennie, krok po kroku.
Dlatego nie zgadzam się z tym, że „udało mi się” nie pić przez te kilka lat. To ja codziennie na to pracuję, każdej minuty, potem godziny. Z tych godzin robią się najpierw doby, potem tygodnie, miesiące. W ten sposób osiąga się kolejne lata i nie znam innego sposobu.
Mityngi AA są - w świetle psychologii - grupą wsparcia. I to właśnie dają - siłę do działania, pogodę ducha. Grupa jednak sama w sobie nic nie zrobi, to musi tkwić we mnie - samym zainteresowanym. Moje trzeźwienie to moja sprawa i to ja o to dbam.
Naprawdę nikt inny tego za mnie nie zrobi. Nie może.


Komentarze
Pokaż komentarze