Staram się nie narzucać, co jest trudne. Staram się też nie mądrzyć, co jest jeszcze trudniejsze. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest jednak nie narzucać własnego zdania. A nawet: nie przekonywać za wszelką i jakąkolwiek cenę.
Niesienie posłania nie jest proste. Tylko dzielić się doświadczeniem, nie wyolbrzymiając go ani sobie nie umniejszając.
Każda przesada jest niedobra, dlatego też nie niosę posłania wszystkim, kogokolwiek widzę z piwem, kieliszkiem wina, wódki czy drinkiem. Z drugiej strony, główna zasada ratowników brzmi: zabezpiecz najpierw siebie. Z kilkoma osobami z terapii miałem kontakt, do czasu, gdy nie słyszałem ich pijanych. Po pierwsze dlatego, że pijanemu nic nie wytłumaczę. Po drugie, bo muszę też dbać o siebie.
Nie jestem cudotwórcą, podobnież nie mam zamiaru myśleć o sobie, że mam zadatki.


Komentarze
Pokaż komentarze