Czasem czuję się artystą. Kiedyś marzyłem o tym, żeby być pisarzem, bo malować nie za bardzo umiem, czego efekty widzicie w tych notkach. Zauważyłem, że po alkoholu pisze mi się lżej, szybciej i wygodniej. Naczytałem się też o Witkacym po meskalinie, Hemingwayu po whisky, oczywiście zachwycałem się The Doors. I legendarny alkoholik - Charles Bukowski.
Eksperymentowałem, oczywiście, Na szczęście nie spodobało mi się, nie czułem tego bluesa. Zresztą nie miałem wtedy komputera, nie mogłem podyktować tego, co w mi w głowie siedzi smartfonowi.
Taką szansę miałem już trzeźwiejąc. Dostałem oksynorm na ból, w szpitalu. Czułem się pełen pomysłów, aż chodziłem po pokoju. A potem lęk, dół, zjazd. Zrozumiałem, czemu ludzie biorą narkotyki.
Zrozumiałem też, że wcale nie potrzebuję oksynormu, żeby mieć świetne pomysły. Podobnie jak moje fantastyczne pomysły po alkoholu - nie pamiętam żadnego. Teraz moje cele i pomysły są realne. I - przede wszystkim - mogę je zapisać, bo w oczach mi się nie dwoi.


Komentarze
Pokaż komentarze