Na mityngach panuje niesamowita atmosfera. Niektórzy nazywają to „duchem AA”. Rzeczywiście, jest coś takiego, że ledwie wchodzę na salę, a od razu czuję się naładowany pozytywnie. Na mityngach bardzo wielu mówi pozytywne rzeczy. Na mityngach większość osób się uśmiecha.
Nie ma możliwości, by żyć na mityngach. Koniec końców to, co z mityngu wezmę dla siebie, pozostaje we mnie i mogę użyć tej wiedzy, doświadczenia i nadziei.
Są też teksty, ja zaś jestem z tych, którzy dużo czytają. Często wspieram się Modlitwą o Pogodę Ducha, Oazą spokoju lub Dekalogiem codzienności, Desideratą lub modlitwami wynotowanymi z Wielkiej Księgi. Czytam też samą Wielką Księgę, otwierając ją w dowolnym miejscu i szukam tego zdania, które w tym momencie mi pomoże. Czasem modlę się swoimi słowami.
W chwilach napięcia nauczyłem się dzwonić. Siła Wyższa bowiem przemawia do mnie poprzez ludzi, których spotykam.


Komentarze
Pokaż komentarze