Moja pierwsza terapeutka powiadała: Na rozum to ty już to masz, teraz jeszcze musisz mieć w sercu.
Wściekałem się na nią o to, bo kompletnie nie rozumiałem o co jej chodzi. Wiem, znaczy wszystko w porządku. Chciałem swoje zdrowienie ująć w ramy procesów znanych z korporacyjnych spotkań i opatrzyć je kamieniami milowymi i mapą drogową.
Moja druga terapeutka powiedziała mi: Terapia to nie jest projekt, który się kończy i przekazuje.
Na pierwszym mityngu jeden z obecnych powiedział mi: Obyś nie wytrzeźwiał za szybko.
Dziś myślę, że warto było przejść przez te trzy zdania, które pojawiły się w odpowiednich momentach. Warto było przyjąć je niespiesznie i wreszcie po jakimś czasie zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Na koniec terapii moja terapeutka spytała, jak sobie wyobrażam koniec tego procesu. Odpowiedziałem: Jak tam dotrę, będę wiedział, że to tutaj.
Właśnie.


Komentarze
Pokaż komentarze