W moim doświadczeniu nie mam zapicia. „Załapałem”, jak do tej pory. Trzymam się dzięki, przede wszystkim, przestrzeganiu zasad, które wpojono mi na terapii. Na przykład, by unikać wyzwalaczy.
We Wspólnocie AA znalazłem zrozumienie i wsparcie, nauczyłem się też bardzo ważnej rzeczy, o której na terapii nie było. Wysłuchałem wielu historii przez czas mojego trzeźwienia, a ogromna większość zawierająca w sobie zapicie była związana jakoś z poczuciem się pewnie i… zbyt dobrze.
Mówi o tym też wielu alkoholików, którzy mają długi „staż” a nie mają doświadczenia zapicia - przychodzą im od czasu do czasu myśli o poczuciu bezpieczeństwa.
Ja boję się sytuacji, w której poczuję się zbyt pewnie, a przy tym widzę jeszcze jedną prawidłowość. Dlatego chodzę na mityngi.
Bo widzę na nich te same osoby. Nawet jeśli zapijają, to wracają, próbując trzeźwieć dalej. Jeśli przestają chodzić, po prostu wracają prędzej czy później.


Komentarze
Pokaż komentarze