Moja Żona, dawno temu powiedziała mi, że jestem całkiem fajnym facetem, jak nie piję. Podczas terapii podstawowej napisałem, że największą wartość stanowi dla mnie rodzina. Potem omawialiśmy to z moją terapeutką indywidualną i, mimo jej życzliwego naprowadzania, prób wskazania, w którą stronę powinienem pójść w swoim myśleniu - ciężko mi było załapać.
Wpisałem też trzeźwość, na trzeciej pozycji, po pracy, która to była dla mnie niesamowitą wartością, trzymającą mnie długi czas w poczuciu, że nie jestem alkoholikiem, skoro wciąż mam pracę i mieszkanie. I rodzinę.
Przemyślałem to wszystko i przyznałem terapeutce rację. Trzeźwość jest dla mnie wartością nadrzędną, bo wszystko co mam zawdzięczam temu, że utrzymuję trzeźwość. Właściwie - zdrowieję, bo staram się aby moje niepicie nie było tylko prostą abstynencją na dupościsku.
I - mam nadzieję - staję się coraz fajniejszym facetem.


Komentarze
Pokaż komentarze