Widziałem diabła, jak mi się wydaje, kiedyś, pijany, w nocy. Była to czerń, do głębi zła i ciemniejsza niż noc. Bałem się jej bardzo. Bałem się również demonów, rozsypując sól w drzwiach i układając egzorcyzmy pod materacami.
Dziś na uroczystym mityngu usiadłem przy czajniku. Nie widziałem przeciwwskazań w zrobieniu kawy kilku przyjaciołom. I wtedy weszli oni - książę i księżniczka. Usiedli tuż przy czajniku, gdy podawałem kawę przyjacielowi. Kawę zrób - usłyszałem. - Kawiarenkowym jesteś, to rób.
Nie jestem - odpowiedziałem uprzejmie. - Robię, bo jestem uprzejmy.
Zrobiłem im kawę i humor mi się zwarzył. Wyszedłem i opowiedziałem o tym przyjacielowi.
To tylko pokazuje jego trzeźwienie - powiedział on. I pomyślałem sobie, że to przecież nie moja sprawa, że ktoś jest burakiem. Szacunek należy się każdemu, a ta sytuacja przypomniała mi jeden z komentarzy. Nie tylko Bóg, Jakkolwiek Go Pojmuję, przemawia przez usta spotkanych ludzi. Czasem to Diabeł. Ciemność ciemniejsza, niż noc wokół.


Komentarze
Pokaż komentarze