
Byłem ostatnio na kolacji firmowej. Najpierw pojawił się aperitif i powiedziałem, że nie chcę, po czym oddałem swój koledze. Pani przyniosła drugi i postawiła przede mną. I również oddałem koledze.
Potem zapytał mnie miły pan, czy życzę wino czerwone, czy białe, odpowiedziałem, że nie życzę. Pan odszedł, a chwilę potem inny pan z naburmuszoną (albo tak mi się wydawało) miną zabrał mój kieliszek.
Moi koledzy stukali się kieliszkami, lecz nikt nie odmówił stuknięcia się ze mną, choć miałem w szklance wodę. Nikt nie narzekał, gdy na zaproszenie na drinka po kolacji odpowiedziałem że nie piję alkoholu. Wracałem pięknym, ciepłym wieczorem. Mijałem ludzi, którzy bawili się dobrze. Nie obchodziło mnie, czy pod wpływem środków jakichkolwiek czy po prostu nastroju. Ja bawiłem się świetnie. I pamiętałem wszystko.


Komentarze
Pokaż komentarze