Nie zarabiam źle. Stać mnie na to, żeby kupować prezenty i nie mówię tego, żeby się chwalić. Nie kupuję prezentów, znów - nie dlatego, że jestem kutwą i żałuję. Wychodzę z założenia, że zarabiam pieniądze po to, żeby móc je wydać, tym niemniej ostatnio zauważam, że mam bardzo dużo rzeczy.
Rzeczy, które kupiłem, bo chciałem spróbować jak je mieć, a potem kupowałem lepszą wersję - w efekcie mam mnóstwo rzeczy, które mi zalegają. Oprócz tego są tzw. przydasie - rzeczy, które mam, stare, niepotrzebne, ale uważam z jakiegoś niewyobrażalnego powodu uważam, że się przydadzą.
Dużo rzeczy rozdaję. Największa część sprzątania jeszcze przede mną.
Zauważyłem jeszcze coś.
Moi Synowie spędzają ze mną czas grając w FIFĘ z tamtego roku, choć moglibyśmy kupić nową. Pojechaliśmy do galerii handlowej, ale nie kupiliśmy prawie nic, poza tym że zgłodnieliśmy. Nie dostali dziś ode mnie nic. Wiele osób nie dostało. Materialnego. Dałem im swój czas. Swoją obecność. Kawałek siebie.


Komentarze
Pokaż komentarze