Wielokrotnie spotkałem się na mityngach z oporem wobec nowości. Na przykład, gdy pojawiło się nowe tłumaczenie Wielkiej Księgi. Jako że jej częścią są nasze Kroki, ich nowe brzmienie było wielokrotnie tematem dyskusji i sporów. Niektóre grupy przyjęły „nowe” Kroki (które wg mnie są po prostu nieco dokładniejszym i - również w mojej opinii - bardziej udanym tłumaczeniem), inne pozostały przy „starych”.
Wielokrotnie byłem świadkiem dyskusji dowodzących wyższości pierwszych lub drugich.
Sam mam wykształcenie, które predestynuje mnie niejako do rozkładania każdego zdania na czynniki pierwsze, tym niemniej według mnie sam Program się nie zmienił i nadal w Kroku Pierwszym chodzi o bezsilność, w Drugim o zdrowie psychiczne, w Trzecim o zawierzenie Bogu i tak dalej.
Z drugiej strony widziałem różne formy mityngów i różną na nich pracę.
Właściwie chodzi przecież o to, żeby zdrowieć. Nie o to, żeby tylko trzymać abstynencję.


Komentarze
Pokaż komentarze